sobota, 25 lutego 2012

Droga prawdziwego żołnierza

AUTOR: Mariusz Wieteska
TYTUŁ: Ołowiany żołnierzyk
WYDAWNICTWO: Anagram
ROK WYDANIA: 2010

   Mariusz Wieteska i jego książka jest dla mnie nowym odkryciem na rynku wydawniczym. Nie czytałam jego twórczości, ani nie znałam autora, co pozwoliło mi skupić się tylko na obecnej lekturze, bez żadnych porównań do kwestii fabularnych i stylistycznych. Mam więc przed oczyma tylko  Ołowianego Żołnierzyka, który po raz pierwszy wprowadził mnie w świat literackiej wyobraźni i poetyckich ścieżek pisarza.
   Jest to książka nietypowa, inna, wywierająca na prawdę duże wrażenie. Powieść o dojrzewaniu i poszukiwaniu swojej tożsamości, próbie przekształcenia rzeczywistości na swój własny obraz. Śledzimy losy małego chłopca, dodajmy od razu – nonkonformisty – buntującego się przeciw zastanemu porządkowi  świata, nie umiejącemu znaleźć w nim swojego miejsca. Odizolowany od otaczającej go zwyczajności, zamyka się w krainie baśni i marzeń. Kiedy wszyscy  z jego rówieśników mają już mniej lub bardziej  konkretne  plany na przyszłość, on wciąż się miota i zastanawia nad tym, kim chciałby być jak dorośnie. Uspakaja się gdy wpada na genialny pomysł – chce zostać żołnierzem, takim jak ten którego pewnego dnia znalazł po drodze : „I tu nagle spadł mi z nieba Napoleon. Mały ołowiany żołnierzyk znaleziony po drodze. Czy on szedł do Waterloo?”  (s. 21). Chłopiec wyznaczył sobie cel, od tej pory będzie walczył i zmieniał swoje życie,  będzie zwyciężał. Wyruszamy więc jego śladami do Stanów Zjednoczonych, Meksyku, Kanady, w długą podróż podczas której będzie dojrzewał mentalnie i emocjonalnie, próbował wyrwać się z korzeni w jakie został wszczepiony. Jak się okazuje nie jest to takie proste, bo ogranicza go wiele rzeczy, ludzi, sytuacji. Zranienia z dzieciństwa wciąż przeorują jego serce i generują określone typy zachowań. Samotność wzrasta, oziębłość w uczuciach też. Jest to jednak oziębłość pozorna, forma ochrony przed światem i złem, barykada zasłaniająca prawdziwą twarz chłopca. Jego serce jest pełne miłości, ale nikt tam nie ma dostępu, nikt nie umie znaleźć klucza aby je otworzyć, W tym właśnie przejawia się cały tragizm sytuacji. Ukryte głęboko emocje przeradzają się w złość i bunt, no i oczywiście  w marzenia o tym, że kiedyś odnajdzie istotę rzeczy i tak na prawdę z całego serca będzie się radować: „Wiem, że kiedyś gdy zostanę ojcem, zrobię cos prostego: policzę z moim dzieckiem nasze linie na dłoniach. Potem wsiądziemy an rowery i przemierzymy trasę od nadgarstka do czubków palców. Tam odpoczniemy i będziemy się śmiać”. (s. 83).  Nie znalazł tej miłości w swoim domu,  nie dostał jej od wiecznie zapracowanych rodziców, nie doznał jej od zamkniętego w sobie ojca, od siostry czy wujka. Szukał więc gdzie indziej. I znalazł. Ulokował całą swoją nadzieję na lepszy świat w przyjacielu Wilhelmie, Niemcu, poznanym podczas podróży. Jemu daje swój największy skarb - Ołowianego żołnierzyka i swoje serce.
   Mały chłopiec staje się mężczyzną, studentem, żołnierzem, ale wciąż nie znajduje siebie. Szuka miejsca gdzie spotykają się Miłość i Akceptacja, ale nie wie czy uda mu się je kiedyś znaleźć. Absurd tego świata każe mu przyjąć ironiczną postawę, co jest formą jego ekspiacji i buntu. Gorące serce „zamienione w zimny ołów” (s. 166) nigdy nie znalazło tego, czego szukało. Spacerując po  baśniowych krainach, później po miejscach wyimaginowanych podczas  narkotycznych wizji wciąż szuka, iw  tym szukaniu kryje się największy i najpiękniejszy sens jego życia.
   Książka już nie przeraża, tylko przypomina w jakim świecie żyjemy. Dobrze,  że czasem można spotkać przechadzających się po uliczkach naszych miast Ołowianych Żołnierzy o wielkich sercach, dzięki którym choć na chwilę można przenieść się w świat baśni i poznać prawdziwy smak życia. Gorąco polecam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz