niedziela, 30 grudnia 2012

Łamanie chleba


AUTOR: Jacek Dziubel
TYTUŁ: Dzielę się słowem prostym
WYDAWNICTWO: Scriptum
ROK WYDANIA: 2010


   Jacek Dziubel ur. 1962 r. w Kielcach, zaangażowany w pracę z młodzieżą i osobami starszymi, śpiewa w chórze cerkiewnym, i od wielu lat aktywnie uczestniczy w działalności ekumenicznej. Ten sam Jacek wydał tomik wierszy, co dla wielu stało się dużą niespodzianką, a dla tych, co nie wiedzieli o jego pasji poetyckiej – pięknie zadziwiło. Bo aż dziw bierze, że wiersze zgromadzone w jego debiutanckim tomie „Dzielę się słowem prostym” dopiero teraz zostały wydane. Autor w wziął sobie chyba do serca passus z ewangelii św.  Mateusza , że „nie zapala się światła i nie chowa pod korcem” Mt 5,15. I dobrze się stało, że poeta zdecydował się podzielić swoimi odczuciami.
Pierwsza myśl, jaka nasunęła mi się po lekturze, to porównanie trójdzielnej kompozycji do biblijnego znaczenia liczby „3”. Być tak może, ale nie musi, lecz taka konotacja jest jak najbardziej na miejscu ze względu na całościowy charakter tomu. Prawie każdy tekst poświęcony został odniesieniom religijnym – czasem jedno słowo czy skojarzenie rozszerza perspektywę wiersza, prowadząc nas w stronę metafizyki. Tak też jest w pierwszej części tomiku,  gdzie główna bohaterka to miłość ,odbijającą swoje piękne oblicze w źródle Miłości największej. A mówi nam o tym naturalność i szczerość podmiotu lirycznego, oraz prostota środków artystycznego wyrazu, mających wiernie odmalować stan jego ducha.
Słowa :” Niespokojne  jest serce dopóki  nie spocznie w Bogu” św. Augustyna zapowiadające drugą część poetyckiej wędrówki, mówią same za siebie. Tutaj miłość to typowa Miłość Agape, a każdym wierszem poeta śpiewa Bogu hymn pochwalny na cześć życia. Śpiewak ten, z cierniem na skroni i bólem w sercu oddaje się cały w objęcia miłości, która ma moc uzdrawiania. Dużo więc tutaj wyznań człowieka strudzonego życiem, zmaganiem się z grzechem, tej całej ludzkiej szamotaniny ze złem – dlatego pojawia się co jakiś czas  wołanie o pokój „Przebudźmy się / Niech zniknie ten / Koszmarny sen (Za świtem świt). Stąd podczas lektury odnosi się nieustanne wrażenie ruchu, poszukiwania i  oczekiwania, napinającego  się niczym balonik – do granic szczęścia lub bólu, aby w końcu pęknąć i przynieść oczyszczenie.
Ostatnia część tomiku łagodnym akcentem kończy ten mini traktat o Miłości. Wiersze w niej zawarte są poetycką modlitwą i spowiedzią, gdzie podmiot liryczny pełniej już  odkrywa swoje wnętrze. Jego pragnienie jest proste i wzruszające, bo chce tylko „napisać wiersz uśmiechnięty, i mieć wiarę   „zwyczajna razową”. Niektóre frazy tryskają humorem, co jeszcze bardziej zbliża nas do prawdy wypowiadanych słów: ”Ja proszę pana do tych się zaliczam / Stukniętych w głowę co nadzieję / Za matkę mają” (Rozmowa). Bo przecież tylko szaleńcy Boży wiedzą o co  w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.
    Jacek dzieli się słowem prostym, ale i głębokim. Jest to tomik  bardzo prawdziwy, i można wycisnąć z niego wiele emocji , towarzyszących wcześniej autorowi na ścieżkach Jego życia. Udany, bardzo udany debiut.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz