niedziela, 30 grudnia 2012

Myśl nie całkiem niebieska

AUTOR: Grzegorz Stachura
TYTUŁ: błękit zzieleniały
WYDAWNICTWO: alleluja
ROK WYDANIA: 2012

  


    Grzegorz Stachura ur się w 1976 r. Jest absolwentem Wyższego Seminarium Duchownego w Kielcach. Jako kapłan dzieli się z wiernymi Słowem Bożym a jak poeta filtruje to Sowo przez pryzmat swoich myśli i spostrzeżeń, oraz wewnętrznych duchowych doświadczeń. Jak wiadomo trudno jest pisać o kwestiach wiary, bo w większości przypadków staje się to przewidywalnym i uwznioślonym zapisem jakiejś silnej emocji. Konieczne jest więc, aby znaleźć sposób na wiersz, skondensować treść i wypełnić ją zarazem bogatą warstwą  symboli. Tak właśnie pisze Stachura.

   Chce się czytać i wracać, bo za każdym razem słowa wydają się prowadzić innymi drogami, poruszać kolejne pokłady znaczeń. Nie czyta się może łatwo, bo często jest tak, że trzeba wyłuskiwać zdanie po zdaniu, słowo po słowie, i delikatnie nawijać na kłębek delikatną nić wiersza. Bywa, że ona rozwarstwia się i wtedy też można pójść inną drogą, aby kolejnym razem trafić na właściwą ścieżkę i bawić się przy tym przednio. Te fascynujące wycieczki możliwe są między innymi przez to, że autor jest bardzo oszczędny w przekazie, mówi mało,  często nie kończy jednego wątku, a zaczyna kolejny, umiejętnie splata wersy. Słowa, sylaby spadają rytmicznie, w takt opowiadanej historii, raz szybciej raz wolniej innym razem nieśmiało lub z krzykiem. A ta poetycka partytura jest bogata w brzmienia, nasycona rożną barwą głosu i myśli. Wiersze są ciche gdy mówią o szczęściu, jego nikłości. Podmiot wie, że tak łatwo stracić coś kochanego a trudno zatrzymać: „tak się o ciebie boję / szczęście wątłe” (antyfona wtóra). Spokój ten rozlewa się szerzej gdy czyta się o zgodzie na takie właśnie życie – na tu i teraz, bez zbędnych pytań. Przemyślane placet podmiotu wiele mówi o jego dojrzałości wewnętrznej ale i chrześcijańskiej. Wie, że pokój serca możliwy jest tylko wtedy, gdy zaakceptuje się rzeczywistość: „nie spodziewam się czegokolwiek / niczego oprócz dnia / co wcale nie będzie / oznaczać czegokolwiek” ?(epilog nijaki). Dzięki takiej postawie można być szczęśliwym mimo bólu i niepowodzeń, bo w tym wszystkim jest świadomość obecności kogoś kto zawsze Jest i Czuwa. W azylu wiary „ja” liryczne czuje się zawsze bezpiecznie. Z Bogiem prowadzi długie rozmowy, szuka Go wszędzie i zasmuca, gdy znaleźć nie może: „nie ma wody / brakło wina / msze przemilczane” (będziesz Hiobem). Potwierdzeniem tego zadomowienia w Słowie, są biblijne przypomnienia, stawianie znaku równości między sytuacją z Ewangelii a życiem obecnym. Stąd też kilka wierszy traktuje o postaciach Tobiasza, św. Łukasza, Mojżesza, czy św. Piotra, które są tylko przyczynkiem do wprowadzenia  w rozważania o czasach obecnych.
   W nostalgiczny nastrój wprowadzają zaś wersy krzyczące samotnością i tęsknotą. Świadomość niemożności cofnięcia czasu i naprawienia wyrządzonych krzywd, wymazania wypowiedzianych słów, rodzi smutek: nie przetarte szlaki / zielskiem zarosły / szumi nam wiatr / cały szorstki” (żelazowa). W tym potoku pytań: a jeśli  tak to co? A jeśli nie to co? Rodzi się jednak nadzieja : „a zielone jabłka być może / kiedyś przemówią” (może mogą).

   O tym tomiku można by mówić bez końca, bo jak sam autor powiedział błękit jest zzieleniały, czyli niewyobrażalny, nieodgadniony i zachwycający. Nakładanie się na siebie barw, słów i znaczeń czyni z tych wierszy niezwykła mozaikę, w której każdy może mieszać kolory według uznania. Jedno jest pewne, będą to fascynujące odcienie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz