wtorek, 5 lutego 2013

Niebieska radość

AUTOR: Benjamin Boissin
TYTUŁ: Uśmiech Pana Boga
WYDAWNICTWO: Promic
ROK WYDANIA: 2011

  Zdecydowałam się na recenzję tej książki z dwóch powodów. Pierwszy może wydawać się infantylny, ale nolens volens ulegamy często wpływom reklamy, a co za tym idzie obrazom, które radują oko. Drugi impuls z kolei zrodził się z moich inklinacji do literatury z zakresu religii, filozofii etc. Po lekturze, bardzo miło mi stwierdzić, że nie tylko okładka zdobi utwór Benjamina Boissona, ale szczególnie treść stanowi o jej pięknie, wewnętrznym.


Pierwszy raz spotkałam się z lekturą takiego formatu. Autor nie sili się na naukowość, nie nadwyręża cierpliwości czytelnika jakimiś hermetycznymi dywagacjami na temat śmiechu w Biblii i w kościele, ale przedstawia go z...iskrzącym humorem. Nie deprecjonuję tu w żadnym razie pozycji stricte naukowych, natomiast chwalę bardzo te, co o rzeczach (po)ważnych, czy też wpisujących się w kanon dziedzin, o których mówi się zawsze „na serio”. Boisson poszedł innym tropem i dobrze, bo podejmując temat śmiechu trudno byłoby chyba utrzymać kompletną powagę i mówić szeptem, gdy trzeba czasem wyraźnie i bez ogródek wyrazić swoją radość. A jest z czego się śmiać, aż w nadmiarze. W pierwszej części zatytułowanej "Śmiech w Biblii" temat przewodni został przedstawiony na tle Starego Testamentu. Mamy więc dobre, chronologiczne wprowadzenie w istotę religijnego komizmu. Nawiązując do kolejnych biblijnych postaci czy wydarzeń, przeplatając swoje rozważania celnymi fragmentami perykop, autor prowadzi do mocnej pointy, którą stanowią zamieszczone w tabelce anegdoty i żarty. Dalsza część pierwszego rozdziału to naświetlenie postaci Jezusa. Humor i radość Chrystusa, jego czynów i słów z których można wyłuskać mniejsze lub większe pokłady humoru. W jednym z następnych podrozdziałów tej części mamy paralelną sytuację, jeżeli spojrzymy na przedstawianą w eseju osobę – bo jest nią ponownie Chrystus – ale wypowiedź ma już inną konwencję. Rozważa się tutaj kwestię ważną, bo wyrażoną pytaniem – Czy Jezus podczas swojej ziemskiej wędrówki mógł się śmiać? Autor stawia tezy i uzasadnia je, przedstawia różne możliwości, warianty odpowiedzi, nawiązując również do Tradycji i historii Kościoła. Ciekawą wykładnię uzyskujemy także na temat różnicy między śmiechem a uśmiechem, między ironią a prawdziwą radością. Refleksje te oparte są np. o nawiązania do kultury średniowiecza, mentalności tamtych ludzi, dla których śmiech był niczym innym jak tylko szatańskim dziełem. Autor sięga też do etymologii tego słowa. Także wszystko o czym mówi jest otoczone ciekawą wykładnią historyczno-naukową, wplecioną delikatnie w zdania tętniące radością.
Kolejny rozdział to Historia Śmiechu w Chrześcijaństwie. Tutaj śmiejemy się razem z Ojcami Pustyni, Papieżami świętymi. Wzruszające opowieści o życiu m,in, św. Franciszka z Asyżu, św. Tomasza Morusa czy św. Filipa Neri czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem. Później wkraczamy do wieku XVIII, kiedy to zaczął się bardzo niepomyślny czas dla chrześcijańskiego komizmu. Zakaz tej jakże pożytecznej radości wiąże się z osobą Jacques-Benigne'a Bousseta, francuskiego biskupa. To on potępił śmiech, komedie, aktorów. Podobne słowa i przekonania padały z ust Charlesa Baudelaire'a, francuskiego poety przeklętego. Wśród tych ponurych wizji życia w ówczesnych czasach, patrzenia na religię tylko w czarnych barwach, w kategoriach cierpienia, pojawiają się jednak ci co rehabilitują ludzki śmiech. Boisson przedstawia tutaj m.in. sylwetkę Henriego Bergsona i Sigmunda Freuda, których nazywa ojcami śmiechu współczesnego, bo jak by nie było dzięki nim mamy dziś trafną definicję komizmu, rozróżniajacą ironię od uzdrawiającej mocy humoru, nb. jej autorom jest André Conmte Sponville.

Bardzo ciekawie przedstawia się część traktującą o humorze we współczesnym Kościele, w życiu wspólnotowym etc. Perełkami są np. ogłoszenia parafialne przytoczone w tekście, których autorzy popełnili istne faux pas pisząc np. zawiadomienie takiej treści: "Dla tych którzy mają dzieci i o tym nie wiedzą. Otóż jest w parafii miejsce zarezerwowane dla dzieci" czy "Chór seniorów przerwie swą działalność na okres lata. Podziękowania dla całej parafii". Nie można się nie uśmiechnąć czytając takie lapsusy.

No i na zakończenie wisienka na torcie: dziesięć przykazań humoru chrześcijańskiego. Pierwsze: Pamiętaj, aby odpoczywać!, Drugie: Myśl pozytywnie!, Trzecie: Śmiej się z siebie samego! I tak dalej, a im dalej w głąb tym zabawniej. A w aneksach znajdują się wartościowe teksty modlitw O łaskę pogody ducha Św. Tomasz Morus i Małe Błogosławieństwa Joseph Folliet.
Dobrze, że autor przypomina o prawdziwej stronie chrześcijaństwa. Ci co widzą w nim tylko ciemne strony, przegrywają swoje życie. Nie umieją cieszyć się, zauważać wokół siebie małych dużych cudów, stających się  przecież udziałem każdego. Minęły już czasu kiedy śmiech był zakazany, kiedy działała Inkwizycja a ludzie wyrażający pozytywne emocje byli często napiętnowani. Ci co jeszcze nie rozsmakowali się jeszczew tej niebieskiej radości, może po tej lekturze zauważą, że Bóg uśmiecha się właśnie do nich.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz