środa, 20 lutego 2013

Prześwity, przebłyski

 AUTOR: Grzegorz Sytachura
 TYTUŁ: niedożegnani
 WYDAWNICTWO: ALLELUJA
 ROK WYDANIA: 2012

    Ksiądz poeta, absolwent kieleckiego WSD wydał kolejny tomik wierszy a wraz z nim dostarczył swoim czytelnikom ogromnych emocji . Tym razem mała granatowa książeczka opatrzona jest oryginalnym tytułem Niedożegnani. Dalej również niebanalnie, można wręcz rzec, że im dalej w wersy tym niepewnej, grunt obsuwa się pod nogami, ale jest... nad wyraz ciekawie,

    Nie jest łatwo podążać za myślą, słowem, nawoływaniem Grzegorza. Każda strofa, ba, nawet wers stanowi niespodziankę, taką mocną pieczątkę, której tajemnicę potrafi złamać ten, kto się bardzo wysili. I to nie tylko intelektualnie ale przede wszystkim emocjonalnie, Wyobraźnia, wyczucie estetyczne, to podstawa aby nie pogubić tego, co stanowi istotę zbiorku, aby złowić tę myśl przewodnią, wytyczającą wszystkie poetyckie dróżki. Z każdego wiersza wyłania się wielka wrażliwość i spostrzegawczość, a nawet drobiazgowość w postrzeganiu tego, co wokół. Podmiot liryczny szuka dróg do siebie, do drugiego człowieka, a przede wszystkim do zrozumienia sensu tego co go przerasta i kryje się w niedomówieniach, prześwitach. Siebie widzi jako maleńką cząstkę, taką co niewiele może, przynajmniej tak mu się wydaje w chwilach zwątpienia: co może mój lepszy świat / co komu ździebełko poczciwości (ascendisse). Trudno jednak mieć dobre myśli i nieustanną nadzieję, gdy wokół wszystko się rozpada i panuje wszechobecny relatywizm. Ludzie żyją z dnia na dzień, udają , oszukują - innych i siebie – miłość nie jest Miłością, życie staje się nieobliczalne i jałowe: biorąc młotek w dłoń / nie kładąc słowa na język / podjęto grę (obłuda). Jeżeli jakieś słowo przetnie pochmurne milczenie, to często ono staje się bólem i przyczyną zwad. Rodzi niedomówienia i wzajemną podejrzliwość: odkąd pękło kilka słów / nie będzie prosto (zatęchnięty chleb). Człowiek kręci się w tej karuzeli i szuka prawdy, chce znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania: tym co jest jest to? / nie jest Tym co Jest? / co jest? (słuchałem ciebie po tym wszystkim). Dobrze, że w tym, co niesie szara rzeczywistość bohater Nieodżegnań umie odszukać  swoje znieczulacze. Ucieka w samotność, bo to: podpora trzymająca tych / co nie wiedzą jak i gdzie”(samotność image), łapie chwile, promienie, błyski, ułamki sekund, aby znaleźć swój zloty środek, azyl gdzie można odpocząć i nabrać w płuca powietrza. Po co się głowić, szukając nie wiadomo gdzie i po co, zastanowiać, snuć refleksje, kiedy wystarczy, że: znieczulenie przyniosły / niemrawe tym razem jaskółki (umowne). Przybiega też Ananiasz w Damaszku w wierszu (teraz nowy) aby na umęczonym człowieku położyć swoje dłonie. Podmiot liryczne przedstawił tę scenę w sposób bardzo wymowny i plastyczny: milczały drzewa migdałowe a w środku / srebrne skarabeusz toczyły wąskie tunele.

    Poeta napisał rzecz dobrą. Bardzo dobrą. Miło, jak w wierszach można zabłądzić, zgubić się i ...odnaleźć. Za słowem kryje się zawsze wiele znaczeń, prześwitów, niedopowiedzeń. Każdy może pójść swoją drogą i jednocześnie drogą wytyczoną wersem Stachury. Nieodżegnani wiedzą z pewnością o co tak naprawdę chodzi. 
 Grzegorz Stachura, Niedożegnani, Wydawnictwo ALLELUJA, Kraków 2012, s. 55

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz