niedziela, 10 listopada 2013

Uczucie rodem z Finlandii


 
   Po lekturze powieści młodej, nieznanej jeszcze powszechnie autorki – Rikki Pulkkinnen, można powiedzieć jedno słowo – świetne. Byłoby jednak dużą niesprawiedliwością, gdyby o tak wybitnej prozie nie pisać, nie próbować przedstawić jej innym. A z pewnością dla wielu nazwisko fińskiej pisarki jest nieznane, a tym bardziej twórczość, gdyż jak do tej pory spod jej pióra wyszły dopiero dwie powieści. To jednak wystarczyło, aby w oczach krytyków Pulkkinnen zdobyła zasłużone uznanie, a druga książka – Prawda, została nominowana do fińskiej nagrody literackiej Finlandia.

     Jest to proza mocno psychologiczna. Niektórzy powiedzą, że za bardzo, inni że jest tak, jak powinno być. Zapewne taką konwencję docenią poeci, ci co szukają w książce „drugiego dna”, niedopowiedzeń, uczucia. Prosta fabuła zapętla się na poziomie serca, losy i myśli piątki bohaterów wiążą się ze sobą, snują, ponownie dotykają, stwarzając niepowtarzalny klimat emocji. Miłość przeplata się z e śmiercią, tęsknota z  bliskością, pustka z pełnią szczęścia. Każde zdanie wydaje się być niepełne, a rzeczywistość nie do wypowiedzenia. Narracja prowadzona jest  na dwóch płaszczyznach czasowych – śledzimy aktualne wydarzenia z rodziny malarza Martiegoo jego  żony Elsy, chorej na raka, oraz ich córki Eleonory i jej dzieci Anny i Marii. Drugie życie pulsuje równolegle z tym co tu i teraz, zazębia się z nim, poprzez osobę kochanki malarza Eevy, opiekunki jego dziecka – wtedy jeszcze małej Elli. Łącznikiem tych dwóch przestrzeni jest Anna, kobieta mocno smutna, pogubiona w swoich emocjach i związku z Matiasem, która próbuje zrozumieć nie tylko swoje życie, ale przede wszystkim chce rozwikłać zagadkę romansu swojego dziadka z kobietą, o której myśl nie daje jej spokoju.  Wiemy tylko tyle, że na trop tej tajemniczej historii z lat 60-tych Anna wstąpiła przez przypadek. Będąc u swojej babci, znajduje w jej szafie sukienkę Eevy. I z tą wiedzą autorka zostawia czytelnika. Dziewczyna wie więcej, próbuje też wyciągnąć strzępki informacji od dziadka, ale to wszystko, nic więcej.  Jako rekompensatę mamy głęboki wgląd w myśli i uczucia bohaterek. Dwie bardzo wrażliwe kobiety szukające odpowiedzi na podstawowe pytania, szukające siebie pośród poplątanych ścieżek.
    Jednym słowem jest to książka o różnych odcieniach miłości. O jej życiodajnej sile ale
 i o mocy nienawiści, jaka może się z niej zrodzić.  O tym, że jest nieobliczalna i niezrozumiała. Potwierdza to fakt późniejszych losów  małżeństwa Martiego, ludzi po przejściach a żyjących tak, jakby nic się nie wydarzyło. Jakby nie było tej trzeciej osoby i uczucia, a to co się wydarzyło stało się jakimś snem czy wyssaną z palca historyjką. Szokuje kontrast rodzący się z perspektywy czasu w oglądzie związku malarza i opiekunki, będącego kwintesencją pożądania i nieokiełznanego uczucia oraz w spojrzeniu na aktualne, spokojne życie Elsy i Martiego. No i oczywiście  z finału znajomości z Eevą ,równie niezrozumiałego i gwałtownego, jak siła ich miłości. Rodzą się więc podczas lektury ciągłe pytania – dlaczego, w jakim celu, czym było to uczucie i co stało się z Eevą? Czy Marti coś czuł po tym wszystkim, jak to osobie poukładał i co dla niego znaczyła ona? Po latach podczas rozmowy z Anną na temat tamtej historii słowa mężczyzny i słowa kobiety wykluczają się. Dziadek odpowie wnuczce na jej zarzuty m.in. w taki sposób: 
Twoja miłość jest tylko twoja, tak powinnaś o tym myśleć. To nie jest więzienie a ni przeszkoda dla twojej wolności. To, że Eeva tego nie dostrzegała, uczyniło z niej smutnego człowieka. Może od samego początku była dużo  smutniejsza  niż którekolwiek z nas. Ale nikt nie może ci odebrać miłości ani świata. One są twoje. S. 243.
   Także mamy dwa różne punkty widzenia, różne odczucia, ale jedno niegdyś uczucie jakie połączyło dwoje ludzi i przemeblowało ich życia w zależności do tego, w jakie formy zostało zamknięte, jak zostało przyjęte.
   Znamienne jest też to, w jaki sposób Eeva mówi o Martim i o jego córce. Nigdy nie nazywa ich po imieniu, a jedynie określa ich słowami – Dziewczynka i Mężczyzna, co może świadczyć o tym, że wciąż są to odrębne światy, odległe rzeczywistości, jakich nigdy w pełni nie dotknie i nie będą jej życiem. Eeva jednak do końca tkwi w trawiącej jej serce relacji. Umiera i rodzi się naprzemiennie, żyjąc jedynie chwilą obecną.
   Rikka Pulkkinnen napisała rzecz wyśmienitą.  Oprócz dobrej pod względem stylistycznym i fabularnym prozy jest to książka przede wszystkim o uczuciach, życiu i  przemijaniu przedstawionych wieloodcieniowo. Nie jest to żaden słodki romans z happy endem, a o miłości mówi się tu w różnych kontekstach. Autorka przedstawia losy bohaterów w sposób subiektywny nie oceniając, nie ferując wyroków. Pokazuje jedynie różne punkty widzenia i daje czytelnikowi wolność oceny. Spacerując po ścieżce losów Eevy i Martiego czy Anny wchodzi się raz po raz w jakiś zaułek, rozgałęzienie dróg, gdzie każdy usilnie poszukuje tylko  prawdy. Czy możliwe jest jej odnalezienie? Czy ona ma tylko jedno imię?

Rikka Pulkinnen, Prawda, wyd. NOIR SUR BLANC, Warszawa, 2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz