niedziela, 26 stycznia 2014

Droga po złoto.

  AUTOR: Adellio Pistelli
  TYTUŁ: Anastazi, krasnal który stał się gigantem
  WYDAWNICTWO: SQN
   ROK WYDANIA: 2012


  

     O tym, że to co dobre i wartościowe budowane jest dzięki ludziom obdarzonym nie tylko talentem ale i „charakterem” można po raz kolejny upewnić się dzięki takim ludziom jak Andrea Anstazi. Człowiek ten zapisał się już  za życia złotymi zgłoskami w historii sportu: włoskiego, hiszpańskiego i polskiego, ale zapewne i w sercach wielu kibiców i sportowców, zafascynowanych piłka siatkową.




    W książce Adelio Pistellie’go poznajemy dokładnie życie zawodowe ale także i osobiste drobnego chłopaka z Porto Rugio, tego co już w wieku 15-tego toku życia, dostał swoją szansę zagrania w Parmeńskiej drużynie. Wtedy właśnie pierwszy raz musiał zmierzyć się z uczuciami, które miały mu już stale towarzyszyć podczas sportowej kariery, mianowicie z tęsknota za domem, za bliskimi. Perspektywa rozstania nie stanęła mu jednak na przeszkodzie w rozpoczęciu swojej młodzieńczej siatkarskiej przygody, która jak się okazało w kolejnych latach, była pierwszym krokiem do sławy. W lokalnej drużynie zdobywa doświadczenie, spotyka się z uznanymi  piłkarzami i …daje świadectwo kiełkującego w  nim talentu.

   Kolejne lata potwierdzają jego pierwsze sukcesy i przygotowują na następne, dzięki czemu w oczach sitar karskiego świata staje się już kimś ważnym i wyjątkowym. Przełomowym momentem, jak sam stwierdził, była gra w następnej drużynie, w Modenie. To tutaj, będąc zawodnikiem dzielił również swój czas na naukę w Akademii Wychowania Fizycznego, co świadczyło o ambicjach i chęci szlifowania teoretycznych i praktycznych tajników siatkówki. W klubie tym spotyka trenera Paulo Guidettie’go, będącego dla młodego chłopaka osobą bardzo ważną, motywującą Andreę do nieustannej pracy na boisku. Później była jeszcze Falconara, Treviso, oferującego ok. 120 milionów lirów za jego kartę zawodniczą. W Treviso stawia pierwsze kroki w pracy szkoleniowej, ponieważ obdarzono go zaufaniem w kryzysowej sytuacji, choroby aktualnego trenera. Jednak zanim zrezygnuje z kariery zawodniczej przechodzi arcyciekawą drogę drobnych i większych zwycięstw. W 1981 roku zostaje powołany do reprezentacji, gdzie dane mu było mieć swój duży współudział w zdobyciu Mistrzostwa Europy – 1989 r. w Globe Arena w Sztokholmie, Mistrzostwa Świata – w Rio de Janeiro  i zwycięstwie w Ligdze Mistrzów. Po latach Anastazi powie: „ Opuszczałem ekipę, która zdobyła złoto Igrzysk Śródziemnomorskich, ale w bagażu mięłam moc cudownych wspomnień. To było fantastyczne doświadczenie  i zawodowe, i ludzkie. Historyczne, niezapomniane chwile…”.

   Nie miał jednak Anastazi wiele czasu na odpoczynek. Propozycja objęcia przez niego kadry włoskich zawodników, grupy w której grał i zdobywał  laury, przyszła szybko i niespodziewanie. Najpierw, jako przedbiegi, choć bardzo poważnie traktowana przez Andreę była praca w Mantui, Bresciii Montichiari. Rok 1999 zbliżał się wielkimi krokami, a z nim wiadomość bardzo miła dla początkującego trenera: Spadłem z chmur. W życiu nie spodziewałbym się czegoś takiego. Dla każdego szkoleniowca ławka trenerska reprezentacji stanowi największe marzenie, ale nie spodziewałem się tej propozycji. Niestety, Anastazi spadł z chmur kolejny raz niebawem, tylko że tym razem był to upadek bolesny. Po serii zwycięstw, dwóch srebrnych medalach, kontrakt został przerwany. Widocznie nie wystarczyło to, co zrobił dla włoskiego sportu. Decyzja ta jednak nie pogrąża Andrei w żalu. Silny charakter i miłość do siatkówki sprawiły, że to co stało się nieosiągalne w barwach błękitnych, dopełniło się w hiszpańskiej drużynie, gorszej, plasującej się w światowych rankingach na 24 miejscu.. Właśnie tych chłopaków, dzięki determinacji i woli walki Anastazi trenował z pełnym zaangażowaniem i wiarą, że się uda, że maja moc wdrapać się na pierwsze miejsca. I nie zawiódł się, Hiszpania znalazła się wśród  czterech najlepszych drużyn w  Europie a później.. wywalczyła swój pierwszy tytuł mistrza Europy. Wielkie zwycięstwa, radość i spełnione marzenia tych, którzy nigdy nie spodziewał się, że będą mogli coś tak niezwykłego osiągnąć. W prowadzeniu tej reprezentacji Anastazi jeszcze raz potwierdził, jak bardzo zależy mu nie tylko na ogólnych wynikach ale i na jednostce, na pojedynczym człowieku. Słowa te potwierdza wypowiedź trenera po zwycięstwie: Mogłem porozmawiać z każdym z siatkarzy i z każdym z członków sztabu trenerskiego. Chciałem im wszystkim podziękowania to jak pracowali, za to jak razem udało nam się zrealizować wspólne marzenia. No i on, Rafael – uwierzcie mi, ze cieszyłem się z tytułu mistrzowskiego także, i przede wszystkim, ze względu na Pascuala. To wielki mistrz (…) Nie zapomnę nigdy  jego widoku ze złotem na szyi  kiedy wznosi puchar do góry (…). Natomiast Rafael, tak oto odpowiada Anastaziemu: „ Dziękuję ci, Andrea, za to co dałeś mi i mojej Hiszpanii. Razem zmieniliśmy historię i zrealizowaliśmy część moich snów….

   Późnie,j w karierze Anastaziego po raz kolejny przyjdzie ubrać się w koszulkę szkoleniowca  włoskiej reprezentacji, ale będzie to krótkim, niezbyt udanym epizodem. No i rok 2011…telefon od PZPS od Mirosława Przedpełskiego. Polska uzyskuje wielką szansę i otrzymuje ją zarówno Andrea, który ma szansę podźwignąć i uformować polską drużynę. Strony opisujące biało-czerwona przygodę włoskiego siatkarza są chyba… najciekawsze dla tych, którzy kochają naszą siatkówkę.



   To tylko „wyimki” z bogatej biografii, można powiedzieć kalendarza życia i drogi sportowej Andrei. Słowo dopełnia obraz - barwne fotografie, przeplatające się strona za strona z tekstem, na pewno uprzyjemniają lekturę i przybliżają to, czym  dzieli się autor. Wiele zwycięstw i porażek, meczy, igrzysk, siatkarskich rywalizacji krok po kroku przybliża czytelnikowi Adelio Pistelli, kreśląc przy tym charakterystykę sportowych poczynań Anastaziego. Oprócz bogatych informacji, niemal wprost z boiska, pojawia się garść ciekawych faktów osobistych, w świetle których poznajemy bohatera tego albumu od strony serca. Tak wiec pojawiają się rodzinne epizody, mocno podkreślone są cechy charakteru Andrei i jego zachowanie w stosunku do ludzi, z jakimi przyszło mu współpracować. I co się okazało? Mimo kilku bolesnych momentów epizodów, gorzkich słów, które zapewne mocno go zraniły, nigdy nie okazywał swojego niezadowolenia i żalu. Po prostu, krotka piłka. Szedł dalej i robił swoje, jak prawdziwy wojownik, z wartościami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz