wtorek, 18 lutego 2014

Odsłony, zasłony




 Anna Nogaj

Ranek rozbiera domy powoli cegła po cegle
czerwienieją twarze w dymkach unosi się
pośpiech pospiesznie wkładają do kieszeni
przerażenie i idą idą

opadają szyby ktoś dzwoni dzwoni
dzwonkiem otwierają klamki
wpływa nowe życie z kogoś wyszedł człowiek
podszewką czerwoną i solą na twarzy

dzień się szybciej toczy dwa spojrzenia
w oczy mówią sobie więcej niż potrzeba
kawiarnie, ulice, światła rozbiegły się
w twoją moją stronę za którą zaraz

spotkamy się i będzie już wspólne mierzenie
czasu który trzyma nas za słowa za ręce
jedziemy tak w błękitną źrenicę południa
słonce głaszcze po czołach jest dobrze

już rozcegliło się na dobre wzrasta
ciśnienie trzymamy się za puls
a potem w muśnięciu dłoni rozłącza się
światło przygasa na następne dni

bez nas




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz