piątek, 2 maja 2014

ZA-DUMANIE, ZA-SŁUCHANIE



    
Zawsze przeżywam wielką radość kiedy pani Zosia Korzeńska wydaje swój kolejny tomik wierszy. Można o niej powiedzieć wiele: poetka, krytyki literacki, redaktor książek, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, że napisała wiele esejów i jest autorką siedmiu zbiorków poetyckich. Aby dopełnić tej mini artystyczna biografie należy dodać że współpracuje z kilkoma pismami i co chyba najistotniejsze – urodziła się w 1931 r. na Mazurach.  Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że pani Zosia pisze o tym, o czym chętnie czytam. O tym czego mi nieraz brakuje w poezji.

   Każdy jej wiersz przenika głęboki humanizm. Poetka, zatrzymuje się nad człowiekiem, zachwyca pięknem stworzenia, zwraca często do Boga. Pochyla się nad wartościami często już zrelatywizowanymi przez innych, broni tego co piękne a beszczeszczone i świadczy słowem  o  tym, czego doświadcza.  W Dumaniu Kasandry poetka czyni to samo. Wyjątkowe w swojej wymowie są teksty nawiązujące do wiary. Podmiot liryczny dotyka tajemnicy Eucharystii, sakramentów świętych oraz tego, co nastąpi po końcu ziemskiej wędrówki. Ważne jest to, że uczucia rodzące się w jego sercu oraz dojrzałą mądrość życiową przekazuje innym napotkanym na drogach codzienności ludziom. Tym spacerującym po parku, ulicą czy jadącym w autobusie. Wszędzie gdzie jest człowiek, warto sie zatrzymać i pochylić nad jego problemami czy pytaniami, na które bohaterka wierszy chętnie i z pasją odpowiada.  Prowadzi rozmowę o życiu świętych, sensie ich trudu i świadczenia.  Obok tego tematu pojawia się zagadnienie czasu i jego upływu. „Ja” liryczne  stara się żyć pełnią życia, działać, tworzyć i kochać ludzi, ale ma świadomość odchodzenia i mijania:  Moja wyobraźnia , rosnąc – cierpi, / że nie zdążę, nie potrafię / wszystkiego posiąść (Wchłonąć). Z drugiej strony ten uroczy świat rodzi w sercu podmiotu ból, wyrażający się w niezrozumieniu tego, co się dookoła dzieje. Nie umie sobie poradzić ze świadomością demoralizacji świata, fałszu i zakłamania, upadku najważniejszych wartości. W tym pędzie do donikąd pojawiają się jednak myśli dobre, uspokojenie jakie daje właśnie wiara: Dość! – mówi twój Anioł Stróż / – Wejdź w siebie i usłysz głos z góry! (Odlot na zielone pastwiska).
 Jednak są też i chwile poddania się rzeczywistości:  I oto nadjeżdża moja ósemka, wiec wsiadam w pospiechu (Szum uliczny), co nie świadczy tyle o zunifikowaniu podmiotu z tłumem, ale pogodzeniu się w części z tym, co wokół niego się dzieje. A piękno świata oprócz nieposkromionej rządzy „mienia i chcenia” umiera także na innym polu. W kilku wierszach poruszona jest kwestia tzw. „Tniaczy”, ludzi wycinających bezmyślnie zieleń w mieście na rzecz zabetonowania przestrzeni w  jakiej żyje człowiek.  Z wersów wylewa się żal:  I cóż na s teraz uchroni / od hałasu, od spalin, od pyłów i wiatru? Mimo tych i innych sytuacji świadczących o rodzeniu się pęknięcia w sercu człowieka, pojawiają się myśli popychające do działania, dające świeży powiew nadziei życia w miłości do siebie i zaufaniu do Boga i człowieka. Chęci spontanicznej wiary, zmiany siebie, wychodzenia ze skostniałych schematów i przyzwyczajeń.  I chociaż czasem : przeszkadza własna nieporadność, bohaterka za chwilę dopowie: lecz nadal pasjonuje mnie życie (Stawiają mi opór). Także można odczuć falowanie nastrojów, amplitudę raz się wznoszącą raz opadającą, ale po tej duchowej walce wszystko wraca na swoje miejsce.
   Dumania Kasandry przynoszą wiele pozytywnych wrażeń i pełne są duchowej oraz życiowej mądrości człowieka. Nie na darmo na okładce pojawia się widok morza i bramy kościelnej z dzwonem oraz okiem Opatrzności Bożej. Czytając te teksty można spokojnie pożeglować po rzece słów Zofii Korzeńskiej, spotkać się z niejedną silną falą, ale na końcu zawsze wpłynąć bezpiecznie do portu. Tam można poczuć spokój i siłę oraz podumać jak tytułowa Kasandra, nie tylko nad kondycją świata ale i swojej osoby, swojego wewnętrznego człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz