wtorek, 9 września 2014

Od Varsovii do Bayernu

   AUTOR: Wocjciech Zawioła, Robert Lewandowski
  TYTUŁ: Pogromca Realu
  WYDAWNICTWO: Burda Książki
  ROK WYDANIA: 2014

Nowa książka o Robercie Lewandowskim, autoryzowana biografia, może się spodobać z paru względów. Nie dotyka jedynie kwestii stricte sportowych i pokazuje piłkarza w kilku odsłonach, ze zwróceniem szczególnej uwagi  na jego osobowość, tak aby każdy (nawet nie zagorzały kibic) mógł poukładać sobie i przyswoić wiedzę na temat naszego polskiego asa. A wszystko to przedstawione na tle rodzinnych wspomnień, z nawiązaniem do czasów młodości Roberta i jego zwykłego życia, jakie prowadził z bliskimi – rodzicami oraz siostrą.
   Kwestii wyciągniętych z rodzinnego sztambucha nie jest może dużo, ale zdecydowanie wystarczy aby przyjrzeć się aktualnym sukcesom młodego piłkarza właśnie z tej perspektywy. Talenty rodzą się, owszem, ale nie wszystkie zostają rozwijane. Musi zaistnieć szereg różnych czynników, aby dziecko doskonaliło swoje zdolności a później zbierało plony swojej ciężkiej pracy. Do tego potrzebna jest pomoc bliskich, wsparcie w trudnych chwilach i oczywiście poświęcenie swojego czasu na rzecz czegoś innego. Robert to wszystko miał. Kochających rodziców sportowców, co stanowiło kolejny asumpt do szlifowania talentu i dawało motywację na drodze młodego piłkarza. Ojciec, Krzysztof Lewandowski był trenerem „Partyzanta”, gdzie uczył syna stawiać pierwsze kroki na boisku, matka siatkarką. Córka poszła w ślady matki. Każdy miał jakiś cel i załapał przysłowiowego „bakcyla” do aktywnego życia. W takich warunkach wzrastał junior Lewandowski, który początkowo trenował judo, zajmował wysokie miejsca  w biegach przełajowych oraz tenisie stołowym. Trafił mu się także złoty medal w piłce ręcznej oraz miał  w swoim życiu również epizod z unihokejem. Zawsze za czele, zawsze z ogromnym duchem walki. Pewnego dnia postanowił jednak, że chce tylko kopać piłkę. I tak też się stało. Szybko jednak zmarł jego tato (kiedy syn miał 16 lat) i trzeba było szybciej dorosnąć, zastąpić w domu głowę rodziny i oprzeć się na samym sobie, każdego dnia, z uporem,  podczas kolejnych treningów i meczy.
   Oprócz  nawiązań do rodzinnych epizodów czytelnik dostaje także cenne wiadomości o pierwszych klubach i sukcesach Roberta. Otóż można dowiedzieć się, że swoją prawdziwą  przygodę z piłką zaczął w 1997 od gry  w Varsowi, z chłopcami o dwa lata starszymi, później Delta i krótki przystanek  w rezerwach Legii. Następnie kontuzja,  i …życie sportowe Roberta ( mimo pozorów porażki) weszło na dobre tory. Trafił do pruszkowskiego Znicza, po tym jak dano mu do zrozumienia, że nie jest już potrzebny w Legii. Tu jednak jego talent rozkwitł ze wzmożoną siłą i uśmiechnęło się do niego szczęście. W czasie treningów w swoim nowym klubie okazał się najlepszym strzelcem  w III lidze  po pierwszym sezonie. W Pruszkowie poznał swojego menedżera Cezarego Kucharskiego (byłego kapitana Legii), który okazał się w przyszłości bardzo dobrym doradcą. Później przyszedł czas na zmiany i Lewandowski trafiłdo Lecha,  z którym zdobył mistrzostwo Polski po 17 latach przerwy. Autor książki zaznacza też, że w tamtym okresie pojawiło się kilka interesujących ofert – od ówczesnego trenera reprezentacji Polski, oferta Borusii Dortmund, klubu Szachtar Donieck, czy angielskiego Blackburn.
  W książce nie brakło także informacji o grze Roberta  w polskiej reprezentacji. Mamy więc wzmiankę o selekcjonerze Leo Beenhakeerze, o pierwszym zgrupowaniu Roberta we Wronkach  i jego ówczesnej kontuzji (eliminacje ze Słowenią we Wrocławiu), o tym że w tamtym czasie Lewandowski grał tylko w końcówkach spotkań. Pojawiają się także kulisy przygotowań do Euro 2012 . Pierwszy gol Roberta w spotkaniu z Grecją, o grze reprezentacji, zmianie trenerów po nieudanym występie polskiej drużyny.
   Książka pełna jest skrótowych, ale rzetelnie opracowanych informacji. Dla laika w dziedzinie piłki będzie łatwiej przyswoić podana wiedzę w takiej właśnie formie, natomiast komuś, kto śledzi losy Roberta powinny zupełnie wystarczyć  wyszczególnione epizody. To np. wspomnienie o cenach za kolejne transfery: z Legii do Znicza 5 tys., później za  4,5 mln do Borusii, a na końcu 30 mln. euro zaoferowane przez Josepha Guardiolę. O pierwszym golu dla Lecha w meczu z Bełchatowem czy bramce w ekstraklasie.  O grze w Borusii u Jürgena Kloppera, w zespole, który bardzo dużo pracuje w okresie przygotowawczym. Dużo można dowiedzieć się o sukcesach Lewandowskiego: o jego debiucie w Bundeslidze (podczas wyjazdowego meczu  w europejskich pucharach z drużyną Khazarem Lankaran), w Borusii w meczu z Schalke . No i oczywiście spora dawka wiadomości o meczu ½ finałów w 2013 roku w Lidze Mistrzów z Realem, podczas którego Robert pokonał hiszpańską gwiazdę, bramkarza Ikera Cassilaca aż cztery razy. Dowiadujemy się też o planowanym wcześniej przejściu Roberta do Bayernu, z konkretną datą transferu.
   Życie osobiste przeplata się tu cały czas  z życiem zawodowym i odnosi się wrażenie, że między jednym a drugim panuje niezwykła harmonia. Dzięki żonie (podczas pisania książki jeszcze narzeczona), również sportsmence (mistrzyni w karate) świat Roberta stoi na mocnych fundamentach: miłości i bezpieczeństwa. To ona dokłada wszelkich starań aby mąż zdrowo się odżywiał a przez to efektowniej trenował, daje mu też potrzebne kobiece  ciepło i wsparcie. Cały rozdział jest poświęcony właśnie Ani, co było dla mnie ciekawym antraktem  i przybliżył postać jednej z najbliższych osób piłkarza. Nie mogło także zabraknąć informacji o najbliższym przyjacielu Roberta Tomku Zawiślaku (grali razem w Varsovii) oraz wielu innych osobach, sytuacjach rzeczach bliskich sercu piłkarza. A wszystko to opatrzone masą kolorowych zdjęć, z różnych okresów życia.
   Książka składa się  z kilkunastu krótkich rozdziałów, z których każdy zaczyna się od barwnej fotografii wprowadzającej w zapowiadaną tytułem treść. Twarda obwoluta dodaje uroku książce a niewielkie gabaryty zachęcają do lektury. Myślę, że to nie za wcześnie na wydanie właśnie takiego biograficznego albumu. Sumuje on i naświetla dotychczasowe fakty  z życia sportowego ale i osobistego Roberta, co w przyszłości może być świetnym wyjściem do większej publikacji, kiedy zapewne znajdzie się w niej o wiele więcej treści. A tytuł? Pogromca Realu… być może mógłby brzmieć trochę inaczej,  co nie zaciemnia faktu, iż książka Zawioły jest świetna i czyta się ją z wielkim zainteresowaniem.

Recenzja po raz pierwszy ukazała się na stronie Papierowe Myśli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz