sobota, 8 listopada 2014

Droga do źródła




  AUTOR - Richard Pul Evans
  TYTUŁ - Kręte ścieżki
  WYDAWNICTWO - Znak Literanova
  ROK WYDANIA - 2014

 

   Do czego jest zdolny człowiek pragnący odkupić swoje winy? Którędy prowadzi droga do przebaczenia i ile ona kosztuje? I jak duże pokłady wrażliwości może obudzić w człowieku miłość? Na te i wiele innych, podobnych pytań stara się odpowiedzieć  Richard Paul Evans w swojej nowej książce, stanowiącej zapis dziennika z podróży, przebiegającej po miasteczkach drogach i polach Ameryki Południowej. Alan Christoffersen ma do przemierzenia szmat drogi, na której końcu ma pojawić się punkt docelowy – Kay West na Florydzie.

   Wędrowanie wyznacza linię fabularną książki. Według mojego odczucia droga głównego bohatera jest pielgrzymką, podróżą do siebie samego, do drugiego człowieka i w końcu do Boga, będącego przecież dla niego jakimś abstraktem. Mężczyzna idzie, bo stracił wszystko co miał najcenniejszego w życiu – żonę a także to co dawało mu chleb i godne życie: firmę, samochód. Można powiedzieć, że absolutnie nic nie trzymało go w miejscu, w jakim przebywał dotychczas. Człowiek, który był do tej pory w szczęśliwym małżeństwie, żegna zmarłą żonę  i idzie w poszukiwaniu nadziei, nowego siebie. Do tej pory nienagannie ubrany, zadbany młody mężczyzna, właściciel dobrze prosperującej firmy reklamowej, odwraca się od tego, co stanowiło jego codzienność i staje się... trampem. Zarzuca na ramiona plecak, bierze portfel, prowiant na drogę i ryzykuje coś nowego. Podróżowanie staje się owocne w spotkania z ludźmi, będącymi dla Alana drogowskazami i światłem, które ma z dnia na dzień coraz bardziej rozbłyskać. 
   Pierwszą osoba,  która burzy jego względny spokój jest starsza kobieta Pamela, wędrująca za nim spory odcinek czasu w celu wybłagania przebaczenia. Jej nieugięte próby wymuszenia rozmowy  sprawiają, że sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna a Alan nie wie jak ma się w stosunku do niej zachować. Drugie bardzo ważne spotkanie ma miejsc podczas wycieczki  z pewną grupą osób, wśród których uwagę mężczyzny przykuwa postać starszego, mocno przygnębionego staruszka,   pogrążonego w rozpaczy po śmierci bliskiej osoby. Następnie, ścieżki wiodą go ku rozmowie z Polakiem Leszkiem, bardzo wartościowym i dobrym człowiekiem,  niosącym w swoim sercu traumę wojenną.  To u niego w domu Alan „spotka się” z Bogiem i będzie starał się po raz pierwszy głębiej spojrzeć na niektóre sytuacje w nowym świetle. I bardzo ważna wizyta u młodej kobiety Analise, która wystawi a Christoffersena na ciężką próbę ale też otworzy jakąś część jego skostniałego serca.
Droga Alana nie kończy się. Zatrzymany w drodze przez pewną okoliczność, nie może kontynuować swojej wędrówki. Autor pozostawia czytelnika z różnymi pytaniami, na które po części można sobie odpowiedzieć. Zakończenia historii należy upatrywać dopiero w  kolejnych tomach ale to czym podzielił się Evans w Krętych ścieżkach jest wystarczające, aby zatrzymać się na dłużej przy pewnych sytuacjach, przemyśleć je i wyciągnąć lekcje da siebie.
   Oprócz duchowego dziennika z podróży autor aplikuje w sporych dawkach informacje o historii miasteczek, niektórych ludzi z nimi związanych. Zatrzymując się przy tych dygresjach można się wiele dowiedzieć  smakując amerykańskiego życia tego przeszłego jak i tego aktualnego, które toczy się w pubach, na przedmieściach, hotelach. Wszędzie tam są ludzie ze swoimi historiami i uczuciami. Wszędzie jest życie, które toczy się mimo wszystko, mimo bólu Alana i innych pokrzywdzonych ludzi.
   Dlatego wzruszają opowiedziane tu historie. Toczą się leniwie, przyśpieszają aby za moment ukazać coś, co do tej pory było głęboko skryte poza gruba zasłoną bólu czy po prostu codzienności. Zrywanie ich może i sprawia ból ale później pozostaje tylko światło, które w końcu uwolnione, może prowadzić.
   W zagłębianiu się w lekturę pomagają cytaty umieszczane na początku każdego rozdziału ale i oczywiście język, sposób opowiedzenia pewnego okresu z życia Alana. W tekst wplecione są  cenne myśli, prowadzące niezawodnie po drogach przecinających ziemie Ameryki południowej.  Nie ma tu dużo ruchu mimo tego, że obserwujemy codzienną wędrówkę człowieka natomiast ma się  wrażenie leniwie przepływającego czasu. Akcja posuwa się niespiesznie i co jakiś czas mamy krotką pauzę, wiwisekcję i przygadany się problemowi z bliska. To proza smakowania chwili i doświadczania jej wszystkimi zmysłami, bez oczekiwania nadmiaru słów i wydarzeń.  
   Myślę, że każdy może wyłuskać coś dla siebie, prześwietlić swoje życie lub konkretne sytuacje przez pryzmat przeżywanych przez bohatera doświadczeń. A książka z pewnością może wyprostować niejedną krętą ścieżkę albo przynajmniej przynieść jakieś dobre natchnienie. Ja muszę przyznać, że to jeden z tych tytułów, jakie po przeczytaniu zostawiam na swojej półce, oczywiście po tym, jak wróci do mnie po  zatoczeniu kręgu wśród moich znajomych. Bardzo polecam.

3 komentarze:

  1. już od jakiegoś czasu intryguje mnie ten autor! Zdecydowanie zapisuję go na plus!

    OdpowiedzUsuń
  2. P..S. Chciałam także poinformować, iż przeniosłam się na własną domenę: okiemMK.com i dodałam Ciebie do odwiedzanych blogów, by nic mi nie umknęło.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przeczytać wcześniejsze części tego dziennika, zdecydowanie na plus.
    A co do bloga, to wiem, wiem, monitoruję Twoje wpisy z przyjemnością :). Dzięki za dodanie linka.

    OdpowiedzUsuń