poniedziałek, 10 listopada 2014

Dwa bieguny miłości



  AUTOR: Hilary Boyd
  TYTUŁ: Czwartki w parku
  WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Literackie
   ROK WYDANIA: 2013


 Pani Hilary Boyd troszkę mnie zmęczyła. Wiedziałam, że nie będzie to powieść arcydobra ale spodziewałam się czegoś innego. Można odnieść wrażenie ślizgania się po wątkach, spłaszczenia postaci, które mogły być przecież bogatsze wewnętrznie, mocniej zarysowane. Także, fabuła rysowała się bardzo ciekawie a skończyło się na podglądaniu przez dziurkę od klucza tego co chciałoby się przeżyć wraz  ze spóźnionymi kochankami Jaeanie i Rayem. 

   Sytuacja typowo romansowa. Despotyczny mąż i skostniałe małżeństwo z jednej strony a z drugiej przystojny wartościowy mężczyzna i co najważniejsze bardzo opiekuńczy. Kobieta dobiegająca sześćdziesiątki staje przed ważnym wyborem – czy poddać się współmałżonkowi po raz enty i żyć w tym układzie kuchenno-finansowo-rodzinnym czy rzucić wszystko i otworzyć dla siebie nowy rozdział zżycia. Jeanie czuje się tym bardziej urażona, że jej George dziesięć lat temu wyprowadził się ze wspólnej sypialni bez słowa wytłumaczenia. Potwierdza jednak żonie swoje oddanie i miłość ale nie chce mówić o problemie. Z biegiem rozwoju fabuły prawda wychodzi na jaw ale jak się okazuje nie obciąża tak bardzo kobiety czego spodziewał się i obawiał mężczyzna. To raczej jego pogrążyła i zamknęła na relacje intymne a pewnie też odcisnęła znaczące piętno na  ich małżeństwie.

 Jeanie żyje jak  w transie. Powtarza codziennie te same czynności i godzi się na bylejakość. Każdego dnia mąż namawia ją na zmianę mieszkania, opuszczenia miasta i zamieszkania na wsi daleko od cywilizacji a ona mocuje się w sobie z podjęciem decyzji i  zdaje się coraz bardziej ulegać. Jest to podstawowy konflikt rodzący nieustanne napięcie podczas lektury.

Pozorny spokój zostaje jeszcze mocniej zburzony w momencie pojawienia się Raya, przychodzącego co czwartek wraz z wnukiem do parku,  w którym urzęduje również Jeanie ze swoją uroczą wnuczką. Dochodzi do pierwszych rozmów, później rodzi się zauroczenie i w końcu kiełkuje silniejsze uczucie, nad którym obydwoje nie będą mogli zapanować. Jednak rozwój wydarzeń studzi ich emocje. Jeanie miota się między moralnością a porywem serca, między tym co tu i teraz a przez to stabilne a tym co nowe. Oprócz tego pojawia się masa innych spraw odwracających co chwila jej uwagę od gorącego romansu, mającego przecież duże szanse na całkowitą zmianę jej życia. Jak on się dalej rozwinie?

Oprócz tego wątku mamy też te związane z postaciami pobocznymi, jak córką Jeanie i jej szwagrem, czy przyjaciółka Ritą, powiernicą babskich sekretów i towarzyszka gry w tenisa. Jest także mowa o Polce Joli, pracownicy sklepu ze zdrową żywnością (prowadzonego z pasją przez naszą główną bohaterkę), która kiedyś wyemigrowała   z kraju. Szkoda, że tak po macoszemu została potraktowana jej osoba i nad wyraz dziwnie została wykreowana (jej polszczyzna woła o pomstę do nieba).

Ogólnie dużo tu braków. Szczególnie w głównym wątku romansowym coś nieustannie zgrzyta. Rozwija się on leniwie, brakuje mu przysłowiowych rumieńców a później kończy się równie szybko jak zaczął, nagłą pointą. Zachowanie Jeanie drażni, wciąż niezdecydowana i zagubiona a swoje dorosłe przecież decyzje zmienia co chwila.  Ale nie denerwuje tylko warstwa fabularna. Mnie często irytował język a dokładniej przeskakiwanie z jednej sytuacji w drugą, z jednego dialogu w drugi, także trudno było się połapać kto z kim i dlaczego.

   Ale dosyć o wadach książki. Ma też ona kilka zalet, do których zaliczyć można przede wszystkim przesłanie. Dużo tu ciepłych myśli o życiu, miłości i ludziach. O tym, że nigdy nie jest za późno na szczęście i że zawsze można wiele zmienić na lepsze. To książka także o wewnętrznym dojrzewaniu do wielu istotnych spraw i poznawania siebie.  Czyta się szybko i momentami z dużą przyjemnością – jednym słowem to lektura odpowiednia na czwartkowe czy też może bardziej weekendowe godziny spędzane w miejskim parku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz