niedziela, 1 marca 2015

Poetycka polifonia




AUTOR: Magdalena Banaś, Karolina Bugajska, Katarzyna Klimczak, Katarzyna Lesiak, Katarzyna Macios, Aleksandra Pięta, Katarzyna Szychowska
TYTUŁ: 67 kroków
WYDAWNICTWO: Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana”
ROK WYDANIA: 2014


   Almanach 67 kroków to już trzecia książka poetycka młodych autorów zrzeszonych w grupie literacko-artystycznej Słowniacy Świętokrzyscy. Ich opiekunka Anna Błachucka (znana już poetka w regionie świętokrzyskim i nie tylko) zawsze służy radą i pomaga swoim podopiecznym przecierać  szlaki na trudnej ale i dającej wiele radości drodze, jaką jest praca z wierszem.

   Autorki  są młode ale w ich wierszach widać już, że dawno wyrosły z czasu, kiedy wszystko było lepsze i jawiło się w jasnych barwach. W tym siedmiogłosie poetyckim wyjątkowe jest to, że każdy rozdział wprowadza czytelnika w inny świat, gdzie podejmuje się różne tematy i przebłyskują odmienne emocje. 

Pierwsze słowa w tym poetyckim przekładańcu należą do Magdaleny Banaś, próbującej w materię wiersza wpleść opowieść o swoim szczęściu bycia w związku małżeńskim. Oddaje też cześć własnemu ojcu, który jako pierwszy mężczyzna w jej życiu, pomógł zbudować córce mocny fundament wartości i wprowadził ją w świat. Teksty są mocno liryczne i snuje się w nich ciekawa -  miłosno-egzystencjalna treść. Troszkę brakuje w nich jednak artyzmu, elementu niedopowiedzenia i zaskoczenia.  Za dużo słów a za mało przemilczeń. Pojawia się niedosyt  choćby celnych metafor, które można by otwierać i zamykać, do momentu uzyskania odpowiedzi na rodzące się pytania. Ciekawych point. Przydałoby się zakodować swoje uczucia w rejestr, jaki można by odczytywać wedle subiektywnego odczucia. Ale ogólnie jest dobrze.

Druga autorka to Karolina Bugajska. Należą się jej duże brawa i słowa uznania za to, jak sprawnie operuje frazą i za umiejętność dzielenia się tym, co w  niej tkwi najgłębiej. Widać, że poetka wie o co tak naprawdę chodzi w pisaniu, gdyż podczas lektury wyczuwa się artystyczną dojrzałość.  Cykl jaki zaprezentowała w zbiorku, dotyka kwestii odejść i powrotów. Dużo tutaj zadumy nad światem, naturą i przemijalnością. Ma się wrażenie, że podmiot liryczny  balansuje na granicy dwóch rzeczywistości, dwóch odmiennych emocji. Raz coś jest, później tego nie ma i tak w kółko. Cicha zgoda na taki porządek daje obraz człowieka mądrego i bogatego w życiowe doświadczenie.  Z wielką przyjemnością czyta się wiersze Karoliny.

Kolejny głos należy do Katarzyny Klimczak. Tu mam mały dylemat, ponieważ poetycka spowiedź autorki z jednej strony zachwyca wrażliwością i konceptem w budowaniu ciekawych obrazów, takich trochę odrealnionych i zapadających w pamięć. Jednak z drugiej strony bogaty zasób słownictwa i mocny liryzm płynący wartkim nurtem w jej wierszach nie wystarcza. Od strony formalnej pozostaje pewien niedosyt i to dość znaczący. Treść bardzo dobra i przemawiająca, zamknięta jest w wersach  pokaleczonych przez  rymowanie. Banalne łączenie w pary rzeczowników czy czasowników sprawia, że lektura dużo traci i trąci częstochowszczyzną. Szkoda, bo mogły być to poetyckie perełki.  Jednak duży potencjał autorki zapewne przyniesie w przyszłości  wiele dobrego w tej kwestii, tak bardzo ważnej dla odbioru poezji, jej estetyki.

Następnie wypowiada się Katarzyna Lesiak. Wiersze niesamowite, niejednoznaczne ale nie hermetyczne. Można pofantazjować i zaszyć się w świat przedstawiony przez Autorkę, podumać razem z nią o tym co tu i teraz ale i o tym, co ukryte "po drugiej stronie okna". Poetka z kunsztem buduje poetyckie obrazy a motywem przewodnim, staje się właśnie wyżej wymienione okno. Jest to punkt odniesienia do różnych rozważań na temat życia, miłości i innych, zaprzątających myśli podmiotu lirycznego  rzeczywistości, które  jak napisała Autorka we wstępie do cyklu, są jak mrówki i, trzeba je jakoś uporządkować. Duże brawa za ciekawy styl i plastykę tekstu.

No i mamy Katarzynę Macios. Widać, że poetka ma mocno rozwinięty warsztat poetycki i wie jak poruszać się po mapie wiersza. Jej teksty nawiązują do tego co pierwotne, do ziemi, radości obcowania z przyrodą  a także poświęcone są pamięci matki. To sentymentalne powroty do dzieciństwa, gdzie „senna kwoka wysiaduje jajka” (Ciepło). a zarazem ucieczki od cywilizacji, współczesnego  świata zagarniającego całego człowieka, szczególnie od strony serca. Podmiot wie, gdzie jest lepiej ale czas biegnie do przodu i nie zawsze może być tak, jakby się chciało. Dysonans między jednym a drugim światem zszywany wprawnie, barwną nicią przez poetkę, zostaje jednak trochę uładzony. Bo przecież zawsze można wrócić w miejsca ukochane, choćby  retrospekcyjnym poetyckim szlakiem. Jest tylko jedno „ale” co do prezentowanych przez autorkę wierszy. Odnoszę wrażenie, że niektóre teksty są trochę zbyt hermetyczne, zamknięte dla czytelnika, a znajome jedynie bohaterce.

Aleksandra Pięta dzieli się z kolei myślą o miłości. Ukazuje różne koleje związku, relacji między mężczyzną i kobietą. Jest w tych wersach coś urzekającego – uczucie, tajemnica, piękno. Brakuje jednak pomysłu na wykończenie, ubranie myśli w zgrabną, elektryzującą formę wiersza. Tak jak u pierwszej Autorki, trzeba by coś dodać, zmienić, aby przekaz był niebanalny. Aby miało się wrażenie niedopowiedzenia i wieloznaczności, bo przecież o to w poezji naprawdę chodzi. Pisać o miłości jest niezwykle trudno, dlatego aby robić to niesztampowo, trzeba mocno pracować nad słowem i emocjami, aby je powściągnąć i ubrać czasami w ascezę.

Kasia Szychowska, ostatnia z prezentujących się w tomiku poetek, również pozytywnie zaskoczyła. Widać, że jej poezja zmierza w bardzo dobrym kierunku. Siła  ta zaznacza się m.in.: w sprawnym budowaniu nastroju, stopniowaniu napięcia, pisaniu o bólu tego świata w oryginalny sposób: „Twoje oczy w czarnych plamach / zbyt małe na łzy” (O łabędziu co gryzł ławkę). Z przyjemnością śledzi się wędrówkę bohatera tych wierszy przez ścieżki współczesnego świata. Podmiot liryczny bardzo wyczulony na wszelkie formy zła dziejącego się wokół niego, płacze nad kondycją człowieka. Jednak co ważne, za chwilę potrafi cieszyć się z (nie)zwykłego wschodu słońca, dającego jeszcze nadzieję na lepsze jutro. Także wiersze spokojne, naturalne ale pełne poetyckiego kunsztu i subtelności.

  Ogólnie bardzo dobra lektura. Dobrze, że powstają takie książki, w których prezentują się młodzi autorzy. Z tomiku na tomik widać jak szlifują swój styl, pracują nad warsztatem i wchodzą na kolejny poetycki poziom. Każdy kto pisze wie, że potrzeba nie tylko 67 kroków ale 677 albo i więcej aby dojść na Parnas. A później zejść i ponownie wchodzić na górę, tylko że już z mniejszym zmęczeniem.


3 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam egzemplarz. Mogę się podzielić, puścić książkę w świat. Jedynie koszt wysłania listu,
    pozdrawiam

    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Można jedynie podziękować za uważną lekturę i tych kilka słów o naszym wspólnym "dziele" ;-)

    OdpowiedzUsuń