czwartek, 7 maja 2015

Apokaliptyczne klimaty



 AUTOR: Sodoma
 TYTUŁ: Marcin Wolski
 WYDAWNICTWO: Zysk i Spółka
 ROK WYDANIA: 2014


  Marcina Wolskiego spotkałam się po raz pierwszy. Nie mam więc możliwości porównywania z innymi jego powieściami i może lepiej, bo mogę ocenić te książkę „na świeżo”. Według mnie jest pół na pół, raz bardzo dobrze czy wręcz świetnie a  za chwilę kiepsko. Trochę elementów paranormalnych, metafizycznych i można się odważyć na stwierdzenie baśniowych, składa  się na całkiem zgrabną całość:  fantastyczno-egzystencjalny przekładaniec.
Z twórczością

   Dwójka głównych bohaterów steruje akcją naprzemiennie. Zaczyna się od historii młodej dziewczyny Claire, stojącej na progu dorosłości. Otrzymujemy sporą dawkę i informacji na temat jej dotychczasowego życia w zakładzie o bliżej nieokreślonym (na początku) profilu dla młodych panienek. Na straży ich moralności i dziewictwa! Stoją oziębłe emocjonalnie nianie, mające za zadanie wyprowadzić swoje podopieczne w świat. Z czasem klaruje się charakter ich pracy i dowiadujemy się coraz więcej, po co ten dom działa i jakie rzeczy tam mają miejsce. Claire jaka osoba obdarzona większą niż przeciętna inteligencją, domyśla się mechanizmów jego funkcjonowania i przy pośredniej pomocy dwóch dobrych osób postanawia coś z tym zrobić. Jedną dobrą duszą jest niania Amelia wprowadzająca swoją podopieczną w świat Biblii a drugą osobą jest nauczyciel tańca. Od niego dostaje pewien przedmiot, który okaże się jej później  bardzo pomocny.
Kolejna pierwszoplanowa postać to mężczyzna Tol, o traumatycznej przeszłości. W mieście znany jako Terapeuta, ma zdolności przewidywania przyszłych zdarzeń u różnych osób. Dzięki tej umiejętności nieźle zarabia na życie w nie cieszącym się sławą, obskurnym miasteczku Amodos. Pewnego dnia w jego uporządkowany świat wkracza śnieżnobiała mewa aby przekazać mu posłannictwo, jakie ten ma wypełnić. Jego zdaniem jest znaleźć  w swojej dzielnicy dziesięciu sprawiedliwych mieszkańców w celu uniknięcia zagłady, jaka przyśniła mu się już kilkakrotnie. Zadanie nie jest łatwe, zważywszy na to co, co wyprawia się w jego mieście (bezprawie w największym wydaniu). Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje kiedy spotyka na swojej drodze Claire a wraz z nią zaczyna się kolejne bardzo trudne zadanie do wykonania. Oprócz tego w życiu Tola pojawia się kilkoro ludzi będących w jakiś sposób związanych z jego sprawą.

Akcja rozpędzona na początku książki, kiedy przedstawiana była historia nastolatki, stopniowo przyśpiesza. Cały czas coś się dzieje, jest dużo ruchu i różnych sytuacji. Nie ma natomiast mocnych emocji  i elementu zaskoczenia, ponieważ wiele momentów jest przewidywalnych a to co wydawać by się mogło nie do zrobienia, staje się niemal od razu. Szkoda, bo można było rozciągnąć niektóre wątki, stopniować napięcie  i dążyć do niesztampowych rozwiązań. W wielu miejscach tego zabrakło i przez to fabuła zaczęła się spłycać,  czuło się jak w bajce z dobrym jak zawsze happy endem.

Wolski przemycił w swojej powieści kilka ważkich kwestii, związanych m.in.  z eutanazją, transplantacją, in vitro. Przewijają się od początku książki i dobrze, bo o tym trzeba mówić i podawać refleksji.  Mogły być jednak te kwestie pogłębione, zazębione mocniej z konkretnymi wydarzeniami personalnie a nie dryfujące wolno w przestrzeni. Tak samo rzecz się ma w związku z przedstawieniem rozpadu wartości, moralną degrengoladą i totalnym zdziczeniem ludzi. Niektóre z wydarzeń jakie spotykają np. Claire są troszkę przesadzone, wprost ukazujące zezwierzęcenie świata, ale często zbyt trywialnie, bez zastanowienia.

   Podsumowując, książka jest dobra ale niektóre partie są nieprzemyślane do końca, nie zaskakują a nawet bawią. Schemat fabularny skonstruowany jest wyśmienicie ale zabrakło spoiwa  sklejającego poszczególne wątki. Akcja jest czasami mocno rwąca przez co czyta się szybko i z ciekawością „co dalej”. Szczególnie te prędkość odczuwa się na początku lektury. Poruszane kwestie egzystencjalno-moralne zabarwiają treść pierwiastkiem humanistycznym , co jest w dzisiejszych czasach bardzo ważne i szlachetne. No i odwołania do Biblii, budowanie na historii Lota, jedynego ocalałego wraz  z rodziną po zagładzie miasta Sodoma, fabuły książki. Wystarczy odwrócić kierunek czytania słów Tol i Amodos aby te analogie stały się widoczne. Zwrot do religii w aktualnym zmasowanym ataku na Kościół i odwrocie od Boga, jest  także wartościowym elementem powieści. Także warto przeczytać, zaznajomić się z uroczą historią dwójki bohaterów i przymknąć oko na nieodciągnięcia, a lektura z pewnością może zachwycić.

Recenzja po raz pierwszy ukazała się na stronie Papierowe  Myśli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz