poniedziałek, 12 grudnia 2016

Włodek Lubański - złoty chłopak




TYTUŁ:  Życie jak dobry mecz Włodzimierz Lubański w  rozmowie z Michałem Olszańskim
WYDAWNICTWO: Literackie
ROK WYDANIA: 2016

Środkowy napastnik, najmłodszy reprezentant Polski (16 lat), olimpijczyk, trener. Jeszcze wiele dobrego można by napisać o Włodzimierzu Lubańskim, który odznaczał się wyjątkowym talentem piłkarskim. Powstało już o nim kilka książek, a wśród nich: „Życie jak dobry mecz” – stanowiącej zapis rozmowy między Lubańskim a  Michałem Olszańskim.  Pełno w niej faktów, historii z życia i boiska, informacji o sytuacji w polskiej piłce z tamtych lat.

Kim był Lubański? Dowiemy się wiele na jego temat podczas lektury. Między innymi to, że zaczynał od trampkarzy w klubie Górnik Sośnica, gdzie prezesował jego ojciec, później przeszedł do Gliwickiego Klubu Sportowego. Pierwszy raz nazwisko Lubańskiego pojawiło się w polskiej prasie w „Sporcie Śląskim”, po bardzo dobrze rozegranym meczu, w którym strzelił kilka bramek jako najmłodszy uczestnik. I tak to się wszystko zaczęło. Talent młodego chłopaka zaczęto dostrzegać coraz częściej, aż w końcu Lubański został piłkarzem legendarnego klubu Górnik Zabrze, który był czternaście razy najlepszą drużyną kraju, tryumfował w rozgrywkach Pucharu Polski, a w 1970 r. zagrał w finale europejskich rozgrywek pucharowych, jako jedyna drużyna w kraju. Z szeregów Górnika wywodziło się wielu piłkarzy reprezentacji Polski oraz szkoleniowców, a  to o czymś świadczy. O Lubańskiego rywalizowały aż trzy kluby: Polonia Bytom, Zagłębie Sosnowiec i właśnie Górnik Zabrze. Argumenty działaczy wyżej wymienionych klubów były nie do odrzucenia, ale jeden z nich zaoferował coś, co skłoniło ojca Włodka do przekazania syna właśnie w ich szeregi, a stało się to w 1963 r. Grał m.in. obok takich zawodników, jak Ernesta Pol, Władysława Oślizło,  czy Jurka Musiałka. Lubański opowiada o swoich pierwszych klubowych emocjach, chrzcie jaki przeszedł, wkupywaniu się w drużynę, o przygotowaniach do meczy z chorzowskim Ruchem i Legią Warszawą, i o najważniejszym meczu w swojej karierze, który odbył się w 1971 r.  Opowiada także o spotkaniu reprezentacji Europy z Ameryką Południową, na który został powołany. Po tym spotkaniu zauważył go Real Madryt, wychodząc z propozycją miliona dolarów za transfer.  O tym fakcie Lubański dowiedział się jednak po latach. Nie zabrakło wspomnienia o Pucharze Zdobywców Pucharów w Wiedniu (dwukrotnie Lubański był najlepszym strzelcem w tych rozgrywkach), pierwszych wyjazdach na Zachód. No i o oczywiście  wspomniany został pierwszy mecz w barwach narodowych przeciwko Norwegii w 1963 r. , w którym Lubański miał wcale nie wystąpić, a zapoznać się jedynie z atmosferą reprezentacji. A późnij to już złote czasy piłki Kazimierza Górskiego, o których także w tej książce dużo zostało napisane. Można poczytać także o relacjach trenera z młodym Włodkiem, opartych na wzajemnym zaufaniu. Górski cenił Lubańskiego nie tylko jako piłkarza, ale też jako człowieka, dawał mu cenne wskazówki i motywował do gry. Pojawia się też w wywiadzie pytanie dotyczące osoby Zygfryda Szołtysika, Kazimierza Deyny, Lesławie Ćmikiewiczu czy Jurka Gorgonia, sąsiada Lubańskiego z Zabrza. Oprócz jasnych chwil piłkarza w Górniku i reprezentacji, miłych wspomnień z kolegami i tymi, związanymi z trenerem, pojawiają się także i te smutniejsze. Po ciężkiej kontuzji więzadła krzyżowego, kiedy w kraju zbyt mocno opiekowano się Lubańskim, i oszczędzano na boisku, on szukał prawdziwej męskiej gry. Udało mu się znaleźć swoje miejsce  w belgijskim klubie Lokeren, drużynie która zaczęła odnosić sukcesy po transferze Polaka. Przez osiem sezonów Lubański strzelił tam ponad 100 bramek. Nadeszły jeszcze mecze na Mundialu w Argentynie, i niesmak po nieporozumieniach z trenerem Jackiem Gmochem. Aby jednak kariera tak utalentowanego piłkarza nie została zamknięta w takich okolicznościach, musiały nadejść lepsze czasy. A wpisał się w nie ostatni mecz w reprezentacji  w 1980 r. z Czechosłowacją, kiedy Lubański został zaproszony do gry przez trenera Ryszarda Kuleszę i strzelił swoją ostatnia bramkę w barwach narodowych. Dalsza historia piłkarska Włodka miała swoją realizację we Francji w klubie Valenciennes i w Quimper. O tych drużynach również pojawia się kilka dłuższych opowieści. Lubański wymienia także swoich największych rywali polskich i z zagranicy oraz bramkarzy budzących w nim największy respekt. Wspomniany został także mecz eliminacyjny w 1973 r. do MŚ z Anglikami w Chorzowie, kiedy Lubański doznaje ciężkiej kontuzji, wyłączającej go na długi czas z gry.

Jeśli są sukcesy, to i często w parze z nimi idą nagrody. Za grę Fair Play piłkarz dostał Nagrodę Fair Play UNESCO, uhonorowano go także Krzyżem Kawalerskim, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz  Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi RP. 

Życie tego znamienitego piłkarza to jednak nie tylko boisko. Potwierdza to sam, odpowiadając na szereg pytań związanych z jego rodziną. Dowiemy się np. jak poznał się ze swoją żoną, o wspólnym mieszkaniu w Zabrzu, a później w Lokeren, o spędzaniu z najbliższymi wolnego czasu. Lubański opowiada także o swoich dzieciach i pasjach, 

Całość podzielona została na kilka rozdziałów: Początek: mecze na ulicy Sztygarskiej, Trampkarz junior czy senior, Górnik Zabrze, Reprezentacja Polski, To nie był brutalny faul, Lokeren, Valenciennesm i Mechelen. Ostatnie mecze w reprezentacji. W książce między wypowiedziami Lubańskiego pojawiają się wstawki opisowe dotyczące różnych zagadnień sportowych, np. historia Górnika Zabrze, historia Pucharu Europy,  Ligi Mistrzów i Pucharu Zdobywców Pucharów, pierwsze mecze i bramki, czy eliminacje do MŚ, mundial w 1978 r. w Argentynie.  

Ostatni rozdział Epilog: Piłka nożna w XXI wieku zawiera informacje na temat korupcji w FIFA i UEFA, o zarobkach współczesnych piłkarzy w Polsce i na świecie, opinie Lubańskiego na temat aktualnej drużyny Polski. Całość uzupełnia kalendarium zaczynające się na roku 1945 a kończące na 2016 oraz statystyki – występy piłkarza z Górnikiem Zabrze w meczach pucharów europejskich oraz w Pucharze Europy Zdobywców Pucharów, oficjalne występy w I reprezentacji Polski. Aby się zbytnio nie pogubić, czy chcąc szybko znaleźć interesujące nas nazwisko, na końcu kniazi pojawił się indeks nazwisk, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem.

Podsumowując, książka jest wyjątkowo ciekawa. Krótkie pytania, zazwyczaj zwięzłe ale ciekawe i wyczerpujące tematycznie odpowiedzi. Wszystko uzupełnione rzetelną dawką informacji o grze w piłkę lat 60-80-tych. Czyta się szybko, a lektura nie nudzi, dzięki poruszanym w niej wątkom. Szczerze polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz