czwartek, 9 lutego 2017

Polityczne uwikłanie



AUTOR: Sylwester Latkowski, Michał Majewski
TYTUŁ: Afera podsłuchowa : taśmy „Wprost”
WYDAWNICTWO: Zysk i S-KA
ROK WYDANIA: 2014

Sprawa afery podsłuchowej trochę już przycichła, ale wciąż mówi się o tym i pisze. Setki stron gazet zostały zadrukowane tekstem dotyczącym taśm, i pewnie jeszcze wiele podobnych treści się pojawi. Oprócz publicystyki ukazała się także i książka, czyli zebrane w jednym miejscu fakty, związane z tym niewygodnym dla jednych tematem, i mocno ciekawym dla drugich.

Sylwester Latkowski (publicysta, redaktor naczelny tygodnika „Wprost” od 2013 do 2015 r.)  i Michał Majewski (publicysta, kierownik działu śledczego tygodnika „Wprost”) napisali rzecz naprawdę dobrą. Nawet ci, którzy na co dzień nie śledzą politycznych wydarzeń, w tej publikacji  mogą znaleźć cos dla siebie. Czyta się płynnie i z zaciekawieniem, napięcie z każdą strona wzrasta. Nie ma niepotrzebnej waty słownej i żadnych dłużyzn, gdyż informacje są dozowane w takim stopniu, aby zainteresowały a nie frustrowały, że wciąż mieli się w kółko jedno i to samo. 

Książka jest sfabularyzowana. To nie nudny zapis faktograficzny, opatrzony komentarzem. Czyta się niemal jak powieść akcji, śledząc losy dwójki głównych bohaterów, czyli Sylwestra i Michała, pracowników tygodnika „Wprost”. A wszystko zaczęło się od maila Piotrka Nisztora, w którym znajdował się plik ze stenogramem rozmowy Sienkiewicz-Belka. Później, z dnia nadzień atmosfera stawałA się coraz bardziej gorąca, co potwierdzają m.in. takie wypowiedzi, Majewskiego:

„Lubię ten moment w dziennikarstwie. Masz ekskluzywny materiał. Wiesz, że za kilkadziesiąt godzin wszyscy będą tym żyli. Wiesz, że to może zmienić sytuację polityczną w kraju. Wiesz ty i tylko kilkanaście innych osób w kraju. I nie bardzo możesz o tym przez te kilkadziesiąt godzin poinformować świat”.

Okazało się, że stenogramów (nielegalnie nagranych rozmów polityków) było więcej, i że  nagrań dokonywano od lipca 2013 do czerwca 2014 r. w warszawskich restauracjach – Sowa&Przyjaciele oraz Amber Room w Pałacyku Sobańskich. Pierwszy artykuł na  łamach „Wprost” ukazał się 16 czerwca 2014 r., a dwa dni wcześniej w Internecie, ze względu na wcześniejsze przecieki. Były to fragmenty rozmowy prezesa Narodowego Banku Polskiego, byłego ministra transportu i szefa MSW.  I od tego momentu lawina zaczęła przybierać na sile. 

18. czerwca w biurze tygodnika pojawili się panowie z ABW, którzy chcieli jak najszybciej przejąć pliki z nagraniami. W redakcji gromadziło się coraz więcej ludzi, a dziennikarze dokumentowali całą sytuację na bieżąco. Można powiedzieć istna tragifarsa. Dużo dialogów, często krótkich zdań, i dużo nagromadzonych czasowników, co wyraziście przyśpiesza akcję. Wymiana zdań, celne riposty, i granie na emocjach rozmówcy, sprawia, ze książkę czyta się jak powieść sensacyjną. Atmosfera zagęszcza się jeszcze bardziej, kiedy pracownicy ABW chcą zabrać taśmy przy użyciu siły, a redaktorzy zasłaniają się tajemnicą dziennikarską. 

Oprócz akcji zogniskowanej w biurach „Wprost”, przybliżone zostają wydarzenia dziejące się w innych miejscach, np. spotkanie z anonimowym źródłem dostarczającym nagrania, spotkania knajpce z Nisztorem na Górnym Mokotowie, rozmowa Latkowskiego z Majewskim przed kafejką w Wilanowie, wymiana zdań z  dziennikarzami „Gazety Wyborczej” na temat taśm. Te wydarzenia układają się koncentrycznie wokół źródła sprawy, którym jest afera podłuchowa. 

Jeśli ktoś do końca nie wie, albo gubi się w zawiłości tematów poruszanych w stenogramach rozmów, może sobie poukładać wiedzę, czytając jeden z rozdziałów książki: „Trzecia publikacja”. Tam, m.in. zebrano wszystkie treści rozmów w formie mocno skróconej, nadając jej konkretny numer. Takie podsumowanie jest bardzo potrzebne, bo występuje prawie pod koniec książki (kiedy trzeba by myśleć o poukładaniu czytanych treści), i daje lepszy ogląd na sprawę. W sumie można nawet nie wczytywać się w przytaczane fragmenty rozmów zarejestrowanych na stenogramach, kiedy nie chce się zagłębiać w szczegóły. Tym bardziej, że wulgarny często język i lakoniczne zwroty, urwane zdania, nie są fascynującą, i nie dają żadnych estetycznych wrażeń. 

Książkę warto przeczytać, żeby po prostu wiedzieć cokolwiek (albo poszerzyć, czy usystematyzować swoją wiedzę) o aferze taśmowej. Nie trzeba stać murem za określoną partią i pasjonować się polityką, aby przeczytać tę publikacje. Choćby dlatego, ze napisana jest wspaniałym, wartkim językiem, i nie da się przy niej nudzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz