poniedziałek, 13 marca 2017

W tyglu kultur, w tyglu słów

AUTOR: Pierre Aubé
TYTUŁ: Roger II. Twórca państwa Normanów włoskich
WYDAWNICTWO: PIW
ROK WYDANIA: 2012

Niestety, książka Roger II nie spełniła moich oczekiwań. Trudno mi było ją przeczytać (rzadko nie kończę lektury) i jeszcze trudniej napisać parę słów. Cóż, założenie było takie, aby poznać osobę króla Sycylii i władcy południowych Włoch, bo był to człowiek niepospolity, potrafiący wprowadzać w swoim niespokojnym kraju, ład i harmonię.  Oprócz tego, że był wyśmienitym politykiem, to także  cenił sobie kulturę, co było widać w jego królestwie w Palermo. Dla historyków penetrujących epokę średniowiecza, a szczególnie włoskie tereny, książka była na pewno o wiele bardziej czytelna. Jednak, o takiej personie, jak król Roger, chciałoby się poczytać w sposób przystępny i obrazowy, aby poznać nie tylko jego, ale  też miejsca w których przyszło mu zmieniać świat.

Na pewno lektura byłaby przyjemna, gdyż ówczesne południowe Włochy i Sycylia, reprezentowały tygiel różnych kultur, gdzie żyli .in. Grecy, Arabowie, Żydzi, mniejszości słowiańskie, ormiańskie, czy potomkowie Rzymian oraz germańskich Longobardów. Książęta i baronowie toczyli między sobą walki o ziemię i bogactwa, którzy chcieli burzyć ład i harmonię królestwa w  Palermo. Szczególnie okrutni byli Normanowie, potomkowie roku Wikingów, m.in. ród ród Hauteville.

Dobrze by się stało, gdyby autor przedstawił tę barwna mozaikę kultur i narodowości, tak aby można wiele zapamiętać, i wyobrazić przyswajane treści. Niestety jest zupełnie inaczej. Pewnie wynikało to w dużej mierze z tego, że dawni kronikarze nie dbali o szczegóły zapisu, nie wnikali w to co  ważne i ludzkie. Postaci jest w książce cała masa, które przewijają się jak w kalejdoskopie. Nieraz ma się wrażenie, że to postaci komiksu, które często pojawiają się tylko na moment, i wracają za ileś tam kartek. Panorama południowych Włoch z plejadą Rogerów, Robertów, świętych, baronów – odstrasza. Każda kolejna strona to męka przebijania się do sensu, do konkretu, przez miejsca, których się za moment po prostu… nie pamięta. Mnóstwo dat, nazwisk i miejscowości – to arcytrudna składanka do ułożenia w jedną sensowna całość. A szkoda, bo mogło być tak mocno średniowiecznie, włosko i pięknie.


Kto ma odwagę na długie i zawiłe wycieczki pośród ledwo co  zarysowanych postaci, aby dojść do ostatniego puzzla układanki, ma przed sobą trudne zadanie. Zawsze można wypisywać na kartce ważniejszych bohaterów, wątki, nazwy, aby więcej wiedzieć, i mieć większą radość z lektury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz