środa, 28 stycznia 2015

Różne strony życia





TYTUŁ: 365 Stron życia 2015
OPRACOWANIE REDAKCYJNE – Hubert Wołącewicz
WYBÓR TEKSTÓW I KOREKTA – Justyna Wrona
WYDAWNICTWO: Jedność
ROK WYDANIA: 2014

   Wydawnictwo Jedność oprócz tego, że wydaje bardzo dobre książki o tematyce religijnej, nie zapomniało także o rzeczach troszkę bardziej przyziemnych, czyli o  kalendarzach. Ten, o którym piszę skierowany jest raczej do żeńskiej strony, ponieważ pełen jest przepisów kucharskich i domowych porad, co zapewne ucieszy każdą z pań.
    365 stron życia – bo tak się nazywa kalendarz  daje duże spektrum możliwości korzystania z tego, co się w nim zawiera.   Nie jest w żadnym wypadku monotematyczny, bo na każdej stronie oprócz wspomnianych wyżej kulinariów i ciekawostek kuchenno-domowych, znajduje się masa innych przydatnych rzeczy. Wśród nich moją uwagę zwróciły szczególnie kwestie biblijne, czyli fragmenty perykopy związanej liturgicznie z danym dniem, niedzielna ewangelia przytoczona w całości plus komentarz, krótkie rozważanie. Jest to fantastyczna sprawa dla ludzi zabieganych, którzy mogą w każdej chwili zerknąć w tekst i rozważać Boże Słowo podczas codziennych zajęć.  Może to być też zachętą do ciągłego kontaktu z Biblią, życia tym, co skierował kiedyś i do dziś dnia kieruje do  nas Jezus. Oczywiście, po lewej stronie pod okienkiem z datą znajduje się odsyłacz do czytań i Ewangelii dnia, co także może być  asumptem do otworzenia Pisma Świętego.
Nie mogło też zabraknąć patrona dnia i zaznaczenia imion solenizantów a oprócz tego wytyczonych jest pięć linijek tekstu w okienku, gdzie można zapisać rocznice i ważne wydarzenia rodzinne. Mamy też ramki z poradą dnia – albo dotyczące prac domowych (np. podpowiedź jak można usunąć naklejki, wyprać mocno zabrudzony kołnierzyk czy otworzyć bez trudu słoik), zahaczających o savoir-vivre (np. takie czy dama musi ściągać rękawiczkę podczas powitania,  czy którą stroną chodnika się poruszać). Kolejne ramki opatrzone tytułem Masz pojęcie lub Czy wiesz, że…, pełne są ciekawostek na różne tematy: np. historyczne, geograficzne czy językoznawcze. Można się dowiedzieć kto to: jest abnegat,  koryfeusz lub co to jest: konduita lub araukaria.
 Ale to jeszcze nie wszystko. Ciekawym konceptem są także wyszczególnione na niektórych stronach w słupkach Prawdy wiary, skąd dowiemy się więcej na temat modlitwy Pańskiej. Pojawia się pytanie i odpowiedź, konkretna ale wystarczająca do lepszego zrozumienia istoty zagadnienia, np.,.: Jakie są najczęstsze nieporozumienia związane z modlitwą?,  na kim spoczywa zadanie wychowania do modlitwy? itd. I na koniec taką kropką nad „i” są mniej lub bardziej znane cytaty pisarzy i innych sławnych ludzi, które zapisały się złotymi zgłoskami w kulturze i tradycji.

Nie zabrakło też zagadek z odpowiedziami (odwrócony tekst), wydzielonych kliku linijek na Wydatki każdego dnia i przy  niedzieli Wydatki tygodniowe. No i oczywiście dosyć sporo miejsca na notatki własne, co jest moim zdaniem nieodzowną wartością każdego porządnego kalendarza. A dopełnieniem całości są Pomocne daty w roku 2015 (na skrzydełku okładki) i na końcu Plan zajęć oraz terminy ferii zimowych w poszczególnych województwach.
                                                                                    
   Jednym słowem rzecz bardzo ciekawa i pomocna. Ten wielofunkcyjny kalendarz-notes stanie się codziennym papierowym kompanem w natłoku załatwianych spraw ale i rzeczą, z którą można odpocząć. Na pewno nie da się z nim zapomnieć o ważnych sprawach – nie tylko o tych materialnych ale i bożych. W końcu to aż 365 stron życia i tyle samo pomysłów na nie.

wtorek, 27 stycznia 2015

Anioł o wielu imionach





  AUTOR:   Anselm Grün
  TYTUŁ: 33 aniołów na wszelakie potrzeby
  WYDAWNICTWO Jedność
  ROK WYDANIA: 2013




Anselm Grün, doktor teologii i benedyktyn, dobrze wie, gdzie szukać pocieszenia i wzmocnienia w chwilach smutku, choroby czy rozczarowania. W sumie na wiele innych potrzeb człowieka autor odpowiada zaproszeniem do ściślejszej relacji z aniołami. A jest ich tylu, że każdy na pewno znajdzie tego swojego, który będzie mu towarzyszył zawsze, kiedy poprosi go o opiekę i pomoc.

   Po lekturze zaledwie kilku pierwszych kartek można się mocno zdziwić, że jest anioł od bojaźni, strachu czy wstydu. Świadomość obecności niebieskich wysłanników odpowiedzialnych za konkretne stany emocjonalne i życiowe sytuacje daje wewnętrzny spokój i nadzieję na to, że człowiek tak naprawdę za każdym razem ma się do kogo zwrócić (oczywiście nie zapominając o Bogu). Kolejni aniołowie przedstawiani są w mini rozdziałach, co sprzyja kondensacji treści najważniejszych i możliwość szybkiego zaznajomienia  się z konkretnym aniołem. Autor dokładnie opisuje każdego z nich; czyli jak wygląda ich pomoc, jak funkcjonują i co człowiek może dzięki nim uzyskać dobrego. I tak np. Anioł od wyczerpania podsuwa nam konkretne  sposoby rozwiązania problemu związanego z duchowym zastojem czy wypaleniem zawodowym. To on zada najpierw pytania o ich przyczynę, wskaże czynniki odpowiedzialne za obecny stan wyczerpania, i w końcu podpowie jaką drogą iść, aby odszukać swoje zagubione „ja” i odzyskać radość życia.

Bardzo pomocny jest także Anioł od wątpliwości. Ten z kolei stoi obok i szturcha niedowiarka, mówiąc mu „skacz”, co znaczy zaufaj, odważ się, idź dalej. Tłumaczy też jakie są różnice między dobrym a złym poczuciem wątpliwości i ukazuje dobro płynące z przyjęcia swojego zwątpienia, pogodzenia się z faktem, ze ono i istnieje i nie można się przed nim chować. Ważnym zadaniem tego anioła jest wzbudzenie w człowieku odwagi do podejmowania dojrzałych decyzji mimo lęku i obaw, jakie towarzyszą mu w codziennym życiu i trudnych wyborach. 

Natomiast dla ludzi denerwujących się w sytuacjach, kiedy  muszą dłużej na kogoś czekać, spędzać w kolejkach w sklepie czy tez u lekarza wiele czasu, jest wyjątkowy Anioł od oczekiwania. Rozmowa z nim na pewno uspokoi nerwy ale i nauczy mądrości w dobrym przeżywaniu chwil pozornie niepotrzebnych.  On wie, że każda minuta jest cenna i chociażby byłą spędzona w miejscu i czasie dla człowieka niedogodnym, może dać błogosławione owoce. Dzięki radom tego anioła można żyć spokojniej i zamieniać swoje mniejsze i większe oczekiwania w poznawanie siebie i drugiego człowieka. Konkluzją tego rozdziału jest fakt, ze każdy z nas jest zależny od bliźniego ale i od Boga, także zrozumienie tych co są obok oraz zauważanie bożych znaków, może dać prawdziwe szczęście.

Jeśli oczekiwanie to i pojawia się wielokrotnie stres. Oczywiście występuje on  w wielu codziennych sytuacjach naszego życia i trudno znaleźć antidotum na jego złe działanie. Kiedy ktoś odczuwa, że zupełnie sobie z nim nie radzi albo chce pozbyć się tych codziennych zwykłych psychicznych dyskomfortów i nadać  im łagodniejszy charakter, może zwrócić się do Anioła od stresu. Jest on rewelacyjnym uśmierzaczem presji jaką człowiek sam na siebie wybiera, bo jak wiadomo wiele rzeczy postrzega się subiektywnie. Ten niebieski pomocnik mówi do każdego, kto poprosi o pomoc:” Spróbuj choć raz zatrzymać się na chwilę spójrz na mnie! Uśmiecham się do Ciebie i dotykam Twoich ściągniętych mięśni karku, abyś mógł się rozluźnić i po prostu poczuł samego siebie”. Jeśli wybierzemy sobie tego anioła za powiernika naszych tajemnic na pewno po paru głębokich rozmowach z nim zostaniemy napełnieni większym opanowaniem i pokojem serca.

   To tylko czterech z aniołów a w książce jest ich o wiele więcej:  od bardziej prozaicznych spraw;  od kataru, korków ulicznych, od deszczowej pogody,  do tych pocieszaczy na cięższe chwile,  czyli np. Anioł od tęsknoty za domem czy od chodzenia o kulach. Każdy mini rozdział opatrzony jest u góry strony jakimś zdaniem wyciągniętym z tekstu, oddającym w pełni przekazywaną treść. Mogą one służyć za takie cytaty perełki, które można sobie zapisać i  czytać sobie w trudnych momentach.
Książka warta przeczytania. Autor podchodzi do tematu z humorem ale wiara nie może być przecież ponura i schematyczna. Nieraz trzeba przestawić w życiu semafor w inną stronę aby głębiej odczuwać miłość Boga a jedną z takich dróg jest szczera wiara  w pomoc aniołów, których On nam posyła.

sobota, 24 stycznia 2015

Leo artysta



 AUTOR: Leo Messi, Martin Casullo
 TYTUŁ: Uwierz w siebie
 WYDAWNICTWO: SQN
 ROK WYDANIA: 2014



  I mamy kolejną książkę o Leo Messim. Dla jego fanów to duża czytelnicza niespodzianka zważywszy na to, że publikacja oprócz ważnych faktów dotyczących początków kariery piłkarskiej pełna jest barwnych fotografii. W sumie można by powiedzieć, że to taki fotoreportaż o życiu i karierze sportowej Lionela - bo jak czytamy na wstępie -  nie jest to zapis biograficzny. Oczywiście, mamy tu wiele faktów z dzieciństwa, młodości, odniesienia do rodziny i pierwszych  kroków na murawie, jednak sposób w jaki ta wiedza jest przekazana sprawia, że lektura jest wciągająca i gwarantuje wiele emocji. 


   Nie ma tu chronologii i przewidywalności. W kolejnych rozdziałach, krótkich i zarazem pełnych ciekawych faktów, układa się całościowy obraz niepospolitego chłopaka, który kiedyś na roku ulicy 1 Maja w Rosario w Argentynie, zaprowadzany tam zawsze przez ukochaną babcię, grał w futbolówkę ze starszymi od siebie kolegami. W obraz osoby o wielkim talencie, mającej ducha woli walki, sportowej zachłanności ale i ogromnej kultury osobistej. Nazywany  za względu na swój niski wzrost La pulga, czyli pchła, cichy i skromny chłopiec, od początku miał swój cel i wielką miłość do piłki. To książka właśnie o tej trudnej ale i ciekawej drodze do sławy – jak powie zapewne wielu kibiców Argentyńczyka albo o spełnianiu dziecięcych marzeń, jak powiedziałby sam Messi.
Wyruszamy więc na arcyciekawą wyprawę śladami młodego piłkarza, stawiającego pierwsze kroki piłkarskie na boiskach swojego miasta  Rosario, w pierwszym klubie Grandoli później w młodzieżowej drużynie  Newell’s .  I tak po kolei aplikowane są  się informacje o tym jak ta droga przebiegała, jakie były przeszkody i jacy ludzie pojawiali się na niej – pierwszy trenerzy, przyjaciele, koledzy z kolejnych klubów. Dużo jest także dat i przywoływania tego, co gdzie i kiedy Messi zrobił w swojej karierze po raz pierwszy albo wyjątkowego, np : pierwszy turniej w wieku 9 lat Puchar Przyjaźni, najmłodszy piłkarz jaki kiedykolwiek zagrałw  La Liga (17 lat), najmłodszy piłkarz który zdobył 100 bramek w tak krótkim  czasie, 2013 rok, drugi najskuteczniejszy snajper Argentyny po Gabrielu Batistucie, rekord hattricków – 3 gole w 17 minut, 2005 rok – pierwsza bramka w Lidze Mistrzów, 2010 rok – pierwsza Złota Piłka, w 2011 roku strzela 5 bramek w FC Barcelonie w meczu z Bayernem przy wyniku 7:1.
Oprócz treści podobnych do wyżej wymienionych poznajemy też wszystkie debiutanckie mecze Leo, np. oficjalny debiut w Lidze Mistrzów w 2004 roku w meczu z ukraińskim Szchtarem Donieck, rok później Mistrzostwo Świata w Holandii do lat 20-tu z reprezentacją Argentyny i w tym samym roku debiut w  seniorskiej reprezentacji z Węgrami.
Nie mogło zabraknąć kwestii bardziej osobistych, czyli przybliżenia przyjaźni jakie zawiązały się między Messim a kolegami z boiska. Niektórym z nich poświecone jest więcej uwagi z przytoczeniem wspomnień z konkretnych sytuacji, meczów, rozmów czy wyjazdów.  Szczególna więzią połączyła go znajomość z brazylijskimi piłkarzami: Ronaldihno, Deco i Sylvinho -  która była jeszcze bardziej niesamowita ze względu na odwieczną rywalizację pomiędzy ich krajami. Ronaldihno z wielką przyjemnością poświęcał dużo czasu na naukę argentyńskiego kolegi, bardzo dobrze rozumieli się na boisku i poza nim.  O Sylvinho Leo wypowiedział się w taki oto sposób: „(…) był dla mnie bardzo ważny. Nie przepadam za mowieniem, ale lubię słuchać i uważnie przysłuchiwałem się temu, co on mówił”.  Razem grali w ping-ponga, wychodzili na kolacje i odwiedzali się w domach, mimo dużej różnicy wieku – chłopak poniżej 20-tki i mężczyzna z dwójką dzieci, ich znajomość była bliska.  Kolejnych przyjaciół Leo spotkał w drużynie reprezentacji Argentyny: to przede wszystkim  jest Ezequiel „Pocho” Lavezzi czy Sergio „Kun” Aquero, z którym Meesi zawsze dzielił pokój podczas wyjazdów, wspólnie jadł posiłki, siedzieli obok siebie w autokarze czy grali na playstion.
Oczywiście było ich wielu więcej a każdy z nich z czułością wypowiadał się na temat Lionela, wspominając jego talent, oddanie w przyjaźni i dobre serce dla każdego człowieka, czego przykładem jest chociażby Fundacja założona przez niego a monitorowana przez całą rodzinę. Celem jej działalności jest zapewnienie żywności i opieki medycznej biednym dzieciom  z Afryki oraz pomoc  im w osiąganiu życiowych  sukcesów. Ale to nie tylko ta forma aktywności poza sportowej skłania do uznania, że Leo ma złote serce. Kilka razy powracają fakty podkreślające głęboką miłość piłkarza do swojej rodziny, np. babci Celli, która była dobrym aniołem dla swojego wnuczka. To właśnie jej Leo dedykuje każdą bramkę  kierując oczy i ręce ku niebu. Podobną serdeczność i wrażliwość wykazywał względem innych, w sumie obcych sobie ludzi, np. niepełnosprawnemu chłopcu cierpiącemu na deformację układu mięśniowo-szkieletowego, z  którym trenował, obiecał, że jedna bramka w meczu z Osasune  będzie ofiarowana dla niego, co miał potwierdzić umówionym wcześniej z chłopcem gestem. I tak też się stało.  Kolejnym gestem serdeczności i solidarności z drugim człowiekiem jest obietnica jaką Messi złożył swojemu trenerowi na łożu śmierci Tito Vilanowie.  Wyrażała się ona w przyrzeczeniu pozostania w klubie FC Barcelona, co jak dotąd Leo  sumiennie wypełnia.

Kolejny rozdziały przynoszą także wypowiedzi znanych osobistości z piłkarskiego światka, na temat postaci Messiego. Wśród nich znajduje się m.in. Gerard  - kiedy Müller, niegdyś  czołowy strzelec B. Monachium, Joauquim Puyal - komentator ponad 2 tys. meczy z udziałem Barcelony, Enzo Francescoli - jeden z najlepszych piłkarzy lat 80-tych, Michael Platini - prezydent UEFA czy Neymar, Ronaldo a w końcu sam  Diego Maradona. W każdej z wypowiedzi powtarzają się zdania mocno pochlebne co do talentu ale i osobowości Messiego. Doceniają jego kunszt gry i otwartość na drugiego człowieka mimo skromności i małomówności. Dla wielu Leo to artysta na boisku, który jest nie tylko dobry technicznie ale też jest dobrym strategiem, wyliczającym różne sytuacje z matematyczną precyzją.

   Ogólnie jest to książka bardzo dobrze napisana i dająca wiele radości fanom Lionela. Dużo pojawia się w niej ciekawostek z życia piłkarza, trochę rodzinnej historii i obfite informacje na temat poszczególnych lat gry FC Barcelony czy reprezentacji Argentyny. Cała masa barwnych zdjęć z życia Messiego i wyżej wymienionych drużyn, ciekawe rozdziały wyrywkowo ukazujące osobę Leo i bliskich mu ludzi (np. historia w obrazach czy historia w datach)  i co bardzo ważne interaktywne kody do skopiowania na androida najważniejszych sytuacji np. bramkowych z jego  dotychczasowej kariery.
Pozycja obowiązkowa dla fanów Leo ale i dla tych, którzy bardziej zamierzają poznać jego osobę. Tak ja ja.