piątek, 19 czerwca 2015

Nowość w Insignis

Książka bez sensu to dzieło niezwykle popularnego angielskiego vlogera Alfiego Deyesa. Na swoim kanale YouTube Pointless Blog, subskrybowanym aż przez cztery miliony użytkowników, Alfie zamieszcza zabawne wideorelacje z codziennego życia.

Książka bez sensu to zaproszenie, by wziąć udział w kreatywnych rozrywkach Alfiego. Wraz z nim wykonuj zwariowane zadania! Obserwuj z tą książką ludzi. Weź ją na randkę. Sprawdź, na ile schodów wyjdziesz, zanim spadnie Ci z głowy. Poproś nieznajomego o rysunek. Stwórz własny komiks. Alfie rozpoczął tę książkę, ale dokończysz ją Ty!


Informacja z wydawnictwa.

wtorek, 9 czerwca 2015

Nowy numer Pisma Egzorcysta



Bóg miłosierny i Bóg sprawiedliwy to ten sam Bóg. Miłosierdzie nie anuluje sprawiedliwości, dlatego nie jest błędem, gdy mówimy, że Bóg za dobre wynagradza, a za złe karze – pisze w najnowszym numerze „Miesięcznika Egzorcysta” Artur Winiarczyk, redaktor naczelny.
W niedzielę Miłosierdzia Bożego trwały nade mną modlitwy. W pewnym momencie wewnętrzna siła, która nie należała do mnie, zaczęła wyginać moje ciało. Traciłem oddech, dusiłem się... Nie panowałem nad sobą, nad swymi reakcjami... Po dłuższym czasie z mego gardła zaczął wydobywać się przerażający i nieludzki głos – wyznaje Łukasz. W swoim świadectwie mówi także: Demony nie potrafiły ukryć się przed Bożym miłosierdziem.
Ks. dr Maciej Sarbinowski SDB w wywiadzie dla naszego miesięcznika stwierdza: Złemu duchowi nie chodzi o opętanie naszego ciała czy przedmiotów. On kompletnie nie jest tym zainteresowany. To tylko półśrodek. Celem jego działania jest odciągnięcie nas od życia i doprowadzenie do wiecznego potępienia. Dodaje, iż opętanie to najbardziej ekstremalne działanie złego ducha.
Grzegorz Fels w tekście „Czy Szatan może zaszkodzić egzorcyście?” przywołuje dziwne doświadczenia kilku egzorcystów, ściśle związane z odprawionymi przez nich egzorcyzmami. Do momentu, kiedy nie zostałem egzorcystą – mówi w tekście ks. Waldemar Grzyb, egzorcysta diecezji zielonogórsko-gorzowskiej – nie miałem wypadków samochodowych, a po – już trzy poważne.
W hinduizmie, zwanym też religią naturalną, nie ma motywacji do dzieł miłosierdzia. Podstawowym prawem natury jest przecież walka o byt, prawo silniejszego. Owszem, można tu mówić o filantropii, ale nie o miłosierdziu – stwierdza s. Michaela Pawlik OP w tekście „Hinduizm – obojętność wobec cierpienia”. Praktykę miłosierdzia – dodaje s. Pawlik – obserwujemy tylko tam, gdzie mamy do czynienia z prawem nadnaturalnym, czyli boskim. Prawo to zawarte jest szczególnie w nauce Jezusa Chrystusa.
Gdyby piekła nie było, nasza wolność stałaby się nierzeczywista, gdyż przypominałaby komputerową grę, w której gracz ma kilka „żyć” – wskazuje ks. prof. dr hab. Ignacy Bokwa w tekście „Czy piekło jest karą Bożą?”. Żadną miarą – dodaje autor – piekło nie wywodzi się z woli Bożej, lecz jest konsekwencją wolnego wyboru człowieka skierowanego przeciwko Bogu. Zgodnie z prawdą piekło jest nie tyle wieczna karą, co o wiele bardziej wiecznym grzechem, pustką i tragedią oddalenia się od Boga. Tego stanu nie można już ani naprawić, ani go odwrócić.
Miłosierdzie należy zatem definiować jako udzielanie łaski, tzn. dobrowolne ofiarowanie niezasłużonych dóbr istotom, które ich nie posiadają. Miłosierdzie Boże udziela się zatem w różnym stopniu wszystkim istotom żywym – podkreśla Damian Dorn w swoim tekście „Iskra i pożar. O miłosierdziu Bożym na świecie”. Autor artykułu dodaje: Wyrazem największego miłosierdzia jest odkupienie rodzaju ludzkiego przez mękę i  śmierć Chrystusa. W świetle teologii jest to jakby ponowny akt stworzenia znoszący ostateczne skutki upadku pierwszych ludzi. Pyta też: Jak odróżnić miłosierdzie od pseudomiłosierdzia? Miłosierdzie ujawnia się w  obliczu zła. To dobro, które zwycięża nad złem, podczas gdy szatańska parodia prowadzi do podstępnego tryumfu zła.
Prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk w artykule o Piusie XII, zatytułowanym „Papież Hitlera?”, podkreśla: Żydowski historyk Pinchas Lapide oszacował, że w okresie II wojny światowej „Pius XII, Stolica Apostolska, nuncjusze i cały Kościół ocalili od pewnej śmierci  od 700 000 do 850 000 Żydów”.
O. prof. dr hab. Jacek Salij OP mierzy się z zagadnieniem: jak z Bożą miłością pogodzić Boży gniew? W swoim tekście podkreśla: Najbardziej tragiczną i przeklętą karą za grzech jest to, że otwiera on wrota do następnych grzechów. (…) Karą za grzech jest sam grzech, przebywanie w świecie bez Boga. Z kolei gniew Boży jest sprawiedliwym sprzeciwem wobec zła.
Jak odnieść się do opinii, iż brak możliwości przystępowania do Komunii Świętej przez osoby żyjące w związkach niesakramentalnych jest brakiem miłosierdzia ze strony Kościoła? Jak odpowiedzieć na zarzut, że Duszpasterstwo Osób Żyjących w Związkach Niesakramentalnych stanowi pewien rodzaj rewizjonizmu doktryny katolickiej i pośrednio prowadzi do „legalizacji” niewierności małżeńskiej? Na te i inne pytania odpowiedzi udziela ks. dr hab. Sławomir Pawłowski w wywiadzie dra Pawła Sokołowskiego i dra Mariusza Błochowiaka.
Ponadto w numerze m.in. o recepcie na cuda, objawieniach maryjnych w Alzacji, św. Jadwidze, królu Polski, pewnym kościele w Wenecji zamienionym w meczet

wtorek, 26 maja 2015

Sielsko-muzyczne wakacje z magisterką w tle




   Po raz kolejny sięgnęłam po literaturę z półki „lekka i kobieca” a można też dodać: młodzieżowa  i znów trafiłam w dziesiątkę. Czyta się rzeczywiście bez obciążeń  intelektualnych ale nie powiem, że bez przyjemności. Naprawdę była to przednia czytelnicza uczta, i piszę to bez lukrowania. I cóż, zapewne skieruję swoją uwagę  na  nowy tytuł autorki, kiedy tylko taki ujrzy światło dzienne.

   Fabuła nie jest zawiła ale wciągająca. Prosty schemat – dziewczyna Nastka przybywa na wieś za Częstochową, gdzieś niedaleko Wielunia. Tutaj jej rodzina posiada uroczy domek nazwany przez nich Maszkarka, położony z dala od cywilizacji ale blisko ludzkiej inwigilacji. Zupełnie nie przeszkadza to młodej kobiecie, która przyjechała tu aby w spokoju napisać pracę magisterką. Oddalając się od zapobiegawczych, traktujących ją jak małą dziewczynkę rodziców postanawia dokończyć swoje naukowe dzieło i przy okazji oddać  się błogiemu odpoczynkowi.  I tu pojawia się pytanie, czy jej to się uda? Możliwe. Pewne jest, że wieś oferuje Nastce nie tylko świeże powietrze i odpoczynek od huczącego miasta ale i kilku  mężczyzn, z których jeden reprezentuje stan duchowny. Z każdym z nich nawiązuje jakąś – bliższą lub dalszą - relację i wiele się uczy. Michał, człowiek zaradny, stojący już prawie przy ołtarzu, planuje wspólne życie z Baśką, nie wiedzieć czemu zupełnie nieprzychylnej Nastce.  Zaledwie kilka dni dzieli go od  ślubnej uroczystości a w jego życiu pojawia się jeden poważny problem. Drugi z nich to Julian, skrzypek i romantyczna dusza,  całkiem odmienny temperament od maturzystki. Z nim również przeżyje niejedną dobrą chwilę, choć na początku wydawać jej się będzie odmieńcem, człowiekiem z innej planety. Następny kolega to dorastający dzieciak, któremu trzeba udzielić kilku korepetycji. Jak się okazuje dziewczyna bardzo dobrze sobie z tym radzi. Chłopak chce jednak czegoś więcej niż czasu spędzonego z nią na nauce, tylko czy uda mu się zaskarbić dziewczyny serce? No i ksiądz Grzegorz, młody kapłan, któremu Nastka pomaga w bardzo ważnej kościelnej sprawie. Sama się wciąż zastanawia czy podoła, ze swoim podejściem i świadomością nieuporządkowanego życia jakie prowadzi, bo jak się okazuje ma  jednak trochę „za kołnierzem”. Jej wyrzutem sumienia jest przede wszytki Olek, kolejny mężczyzna,  z jakim wiąże ją silna emocjonalna relacja. Znajomość ta nie upływa jednak w sielankowym klimacie i tylko czas ma za zadanie pokazać dziewczynie więcej, przewartościować jej życie.  Olek odwiedza ją na wsi i wtedy Nastka podejmuje wiążące decyzje co do tej relacji.

   Oprócz tych damsko-męskich perypetii przez Maszkarkę przewijają się tabuny ludzi. Ciotki, wujkowie, kuzyni, sąsiedzi. Dzieje się wiele dobrych ale i trudnych sytuacji, z jakich trzeba wyciągać na bieżąco wnioski. Ważnym sprawdzianem dla Nastki jest opieka nad niepełnosprawnym chłopcem, pochylenie się nad problemami jego, po  części patologicznej, rodziny. Pojawia się także złośliwy sąsiad, problem śmierci znajomego mężczyzny, mała scysja z księdzem proboszczem i  inne lokalne wydarzenia, spychające skutecznie pracę magisterską na margines. Nie zabrakło oczywiście radosnego i bezpiecznego domu babci Kseni, gdzie zawsze można wypocząć i posilić się różnymi przysmakami przypominającymi dzieciństwo. W te wszystkie, często prozaiczne wydarzenia wkraczają uczucia, lepsze, gorsze, silne i słabsze. Niektóre zmieniają patrzenie dziewczyny  o sto osiemdziesiąt stopni, np. jedna noc u pewnego mężczyzny. Czy ta młoda kobieta rozliczy się z przeszłością i zmieni swoje życie, czy nie  będzie mogła sobie z tym poradzić? Na to pytanie musi sobie każdy sam odpowiedzieć.

   Książka zdecydowanie dobra. Przede wszystkim docenić można klimat jaki buduje i jak prowadzi swoich bohaterów. Nie są to postaci papierowe wydarzenia nie są czarno-białe. Zawsze jest „to coś” więcej, między wierszami, na co warto zwrócić uwagę. Styl również nienaganny, akcja żywa, wciągająca.  Nie tylko o łajdakach to wyśmienita powieść na letnie wieczory, w sam raz do wakacyjnego plecaka. Dużo w  niej mądrości, spraw ważnych i ważniejszych, ale i lekkiego bujania w obłokach.   Książka o dojrzewaniu do wielu rzeczy i o poznawaniu samego siebie.

Recenzja ukazała się po raz pierwszy na stronie Papierowe Myśli