piątek, 20 października 2017

Życiowe akrobacje

AUTOR: Jan Grzegorczyk
TYTUŁ:Niebo dla akrobaty
WYDAWNICTWO: Zysk i S-ka
ROK WYDANIA:

Gatunek literacki, jakim są opowiadania, nie jest tym, czego szukam w literaturze. Jednak do książki Grzegorczyka sięgnę zawsze, nawet w przypadku wyjątkowo nieprzychylnych recenzji. Wiem, że autor „Nieba dla akrobaty” zawsze zrobi wszystko, aby czytelnik przewracał kolejne kartki z zaciekawieniem i na długo zapisał w pamięci przeczytane historie.

Zbiór opowiadań Grzegorczyka zawiera w sobie (nie)zwykłe historie ludzi, którzy przebywają w hospicjum. Każda z tych osób przeżywa swoją chorobę w odmienny sposób, patrząc na świat przez pryzmat własnych doświadczeń i charakteru. Obok siebie mieszkają ludzie różnych stanów, płci, wykonujący niegdyś odmienne zawody, ale w obliczu śmierci każdy z nich staje się sobie równy. Są wśród nich dobrze sytuowani bohaterowie, jak i ci najmniejsi, profesor, pijak, włodarz miasta, kloszard itd. Towarzyszą im wolontariusze, ksiądz Fabian, siostra 4XL (nazywana tak z racji swojej tuszy). Cała plejada barwnych postaci, którzy mają wiele do przekazania, nie tylko poprze historię swojego życia, ale i nastawienie do śmierci. Nie każdy może się pogodzić z faktem, że nieodłącznym elementem życia człowieka jest umieranie, ale niektórzy dają świadectwo głębokiej wiary i męstwa. Dzięki takim skonfrontowanym spojrzeniom książka jest wielowymiarowa, rodząca wiele przemyśleń podczas lektury. Historie opowiedziane przez wolontariuszy czy bliskie chorym osoby, naświetlają sytuację choroby, cierpienia i umierania pod różnym kątem. Bo przecież pytań, odpowiedzi i zapatrywań jest wiele, ale tylko jedna prawda, do której każdy zmierza.

Grzegorczyk podejmując rozważania na tak delikatne tematy, nie popada w ckliwość, ale też nie dąży w stronę tragizmu. Podczas lektury ma się wrażenie, że wszystkie te historie przeplątają się ze sobą, że liczy się każda relacja i rozmowa przeprowadzona w hospicjum. To wszystko łączy się, jak puzzle, w jedną układankę, która po ułożeniu nie przeraża, a daje nadzieję.

Jednak dobra fabuła z optymistycznym wydźwiękiem to nie wszystko. Również język i sposób prowadzenia akcji jest mocno absorbujący. Nie ma miejsca na nudę, każde zdanie ma swoje miejsce i czas. Jedno opowiadanie wynika jakby z  drugiego, gdyż zawsze je coś łączy (nie postać, a np. motyw).


Zaiste interesująca książka, nie tylko na jesienne chłody.

Przez meandry terapii

AUTOR: Krzysztof Klajs
TYTUŁ: Poznawanie pacjenta w terapii ericksonowskiej
WYDAWNICTWO: Zysk i S-ka
ROK WYDANIA: 2017

Książka Krzysztofa Klajsa „Poznawanie pacjenta w terapii ericksonowskiej” nie jest łatwą lekturą. Z drugiej strony, nie jest też arcy trudna w odbiorze, choć, jak każda publikacja tego typu, wymaga większego skupienia i pogłębionej refleksji.

O czym pisze autor?

 O terapii, która jest niepowtarzalna i ukierunkowana docelowo na każdego pacjenta, jako jednostkę, osobę indywidualną, zmagającą się z jedynym w swoim rodzaju typem problemu. Klajs idąc za głosem Ericksona zwraca uwagę na to, iż każdy człowiek ma moc, do rozwiązywania swoich problematycznych sytuacji. Nie każdy jednak o tym wie, nie każdy w to wierzy, dlatego zadaniem terapii jest ukierunkowanie pacjenta na zmianę myślenia i podjęcia działania względem własnej osoby.

Jak to zrobić?

Poprzez wpatrywanie się w swoje wnętrze, badanie go przy pomocy różnych technik terapeutycznych, Aby odkryć swoją wrażliwość, niepowtarzalne cechy osobowościowe, i w końcu poznaniu swoich słabych punktów i ograniczeń, należy poddać się takiej terapii – wyjaśnia Klajs. Polega ona na zestawieniu dwóch czynników – tego co wniesie pacjent (wiedza o nim, jako o osobie) oraz użycie do leczenia humoru, anegdot itp. Dokładniej - pacjent poznaje siebie poprzez wejście w stan transu, podobnego do hipnozy. Polega on na mocnym kontakcie i koncentracji, na polu – osoba leczona i terapeuta.

Klajs zaczyna swoje rozważania o terapii od określenia pojęcia „diagnoza”, pokazuje rożne zachowanie pacjentów – tych skierowanych wewnętrznie i na zewnątrz. Dotyka kwestii rodzinnych i bagażu doświadczeń z jakimi przychodzi osoba potrzebująca pomocy. Dokładnie opisuje techniki terapii, np. opisuje zjawisko transu, określając jego rodzaje. Pisze też o tym, kiedy człowiek powinien zwrócić się do terapeuty. Oczywiście nie zabrakło rozważań o motywacji, bardzo niezbędnej do podjęcia terapii, ale i zmiany myślenia o sobie i innych ludziach.

Książka to nie tylko sucha teoria, ale i fakty – historie ludzkie i opis terapii na konkretnych przypadkach. Autor nie szuka przyczyn choroby i niedomagań danej osoby, ale zwraca się ku jej pokładom siły, które w ni drzemią. Traktuje pacjenta poważnie i stara się go zrozumieć, Ne oceniając. Z drugiej strony, pokazuje też osobę terapeuty i jego indywidualne podejście do osoby, spojrzenie przez pryzmat jego pracy na człowieka poddającego się terapii.

Książka przeznaczona jest szczególnie dla psychoterapeutów, lekarzy, ale i pacjentów poszukujących rozwiązań własnych problemów. Wielowymiarowe studium na temat terapii Ericsona, to pozycja potrzebna w niektórych kręgach, szczególnie, że na rynku wydawniczym jest deficyt, jeśli chodzi o taką tematykę.


O konfederacji barskiej słów kilka

AUTOR:  Władysław Konopczyński
TYTUŁ: Konfederacja barska t. 1 i 2
WYDAWNICTWO: Zysk i S-ka
ROK WYDANIA: 2017


Czym była konfederacja barska? Każdy ma choć mglistą wiedzeę na ten temat, wiedząc, że było to ważne wydarzenie w życiu politycznym i społecznym Polaków, w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Miało ono miejsce 29 lutego w1768 r w Barze, a zostało zainicjowane przez marszałka Jerzego Augusta Mniszecha i biskupa kamienieckiego Adama Stanisława Krasińskiego. Szlachta polska stanęła w obronie wiary katolickiej i niepodległości Polski, czego efektem było zaprzysiężenie aktu założycielskiego konfederacji. Akt ten miał bronić przed zakusami Rosji, jej rządom wprowadzonym w Królestwie oraz sprzeciwiać się polityce Augusta Poniatowskiego, popierającego tę rosyjska kuratelę. Konfederacja barska to 66. konfederacji złożonych z przedstawicieli Korony i Litwy, czyli kilkudziesięciu związków tworzących jedną zwartą całość logistyczną i ideową.

O Konfederacji barskiej można by pisać wiele, nie zawsze jednak dla przeciętnego czytelnika, bez zacięcia historycznego, byłyby to wiadomości czytelne i w pełni zrozumiałe. Wydawnictwo  Zysk i S-ka wyszło naprzeciw takim potrzebom,. Wydając dwie, potężne książki na temat tamtych wydarzeń, które są przekazane w sposób bardzo przystępny dla każdego. Jest to wznowienie dzieła Władysława Konopczyńskiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, w którym udokumentowane zostało 25. lat jego ciężkiej pracy. Dwa tomy, wiele cennej wiedzy, mnóstwo dat i wydarzeń, które składają się w jeden, zwarty obraz konfederacji. Przedstawiających czasy polityczno-społecznych zawirowań z II połowy XVIII w. i ich reperkusje w dalszych losach Polski. Jak wiadomo sytuacje te mocno odcisnęły się na życiu ówczesnych Polaków i ogólnej sytuacji w kraju. Po próbie porwania króla Augusta Poniatowskiego większość zwolenników konfederacji odwróciła się od niej, Sprzysiężenie upadło, a finalnie doprowadziło to do pierwszego rozbioru w 1772 r.
Władysław Konopczyński podaje ten zakres historycznej wiedzy tak, żeby móc zapamiętać to, co było wtedy najważniejsze. Skupia się nie tylko na sprawach stricte związanych z konfederacją, ale też na oscylujących wokół niej sferach życia. Przygląda się jej kwestii finansowej, sytuacji sądownictwa i sprawach prawnych Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Przybliża też obraz wojsk, czyli kto i jak walczył z Rosjanami, wskazuje na zapatrywania się Prus i Austrii, czekających na każde złe posunięcie Polaków i rozprzężenie wewnętrzne w kraju. Opisuje też kontakty Polaków z Turcją i Francją, u których szukano pomocy w walce z Rosjanami. Oczywiście nie opuszcza ważnego wydarzenia związanego z próbą porwania króla Augusta Poniatowskiego, co jak wiadomo, miało wielką wagę dla dalszych losów Konfederacji.
Konopczyński bardzo dokładnie prześwietla tamte czasy, ukierunkowując czytelnika na dobry trop, prowadzący do zrozumienia ówczesnych wydarzeń historycznych. Rozwiewa rożne wątpliwości, jakie towarzyszyły i towarzyszą wielu ludziom, eksplorujących fakty związane z zagadnieniem konfederacji. Przedstawiając szereg postaci i wydarzeń, o których nie wspomina się w innych książkach, pokazuje inne, dojrzalsze spojrzenie na rok 1786.


Jest to obowiązkowa lektura nie tylko dla historyka, ale dla każdego kto chce wiedzieć więcej na temat konfederacji, zrozumieć zapatrywania ludzi, którzy ją zawiązali. Mimo mnóstwa dat lektura jest mocno przejrzysta i czyta się ją z wielkim zaciekawieniem, bez uczucia nudy i zniechęcenia.